wtorek, 8 kwietnia 2014

Od Sparty cd. Morgul'a

Rozejrzałam się dookoła. Znajdowaliśmy się na klifie. W dole lekko majaczyło senne morze. Nagle do moich nozdrzy dostał się nieprzyjemny… wrogi zapach. Cuchnące, wilgotne futra. ‘Niedźwiedzie’ od razu przyszło mi na myśl. Zaczęłam gorączkowo przebierać łapami w miejscu. Prawie wcale nie boję się innych zwierząt, ale niedźwiedzie… hm, cóż wprawiały mnie w lekkie podenerwowanie.
- Serio, Sparta? – Morgul uniósł brwi w kpiącym uśmieszku.
- Co? – postawiłam uszy i wyprostowałam się.
- Boisz się? – spytał już bardziej dosłownie, spokojnie mi się przyglądając. Usiadłam na ogonie i spojrzałam na niego z udawaną wyższością.
- Ja? Bać się? Pff… też wymyśliłeś – skwitowałam górnolotnie i machnęłam łapą. Nagle za naszymi plecami dało się słyszeć trzask, jakby złamanej gałązki. Wskoczyłam jak opatrzona na grzbiet Morgul’a.
- Spokojnie, pewnie spadła z drzewa – przewrócił oczami, a potem zdezorientowany łypał oczami raz na mnie, a raz na miejsce gdzie przed sekundą stałam. Po chwili wybuchnął nieoczekiwanym, głośnym śmiechem. – Mówiłaś coś? – parsknął serdecznie. Zeskoczyłam z jego grzbietu. Na pysku malował mi się grymas, a sierść na grzbiecie stała dęba. Milczałam, rysując pazurem jakieś bohomazy na błotnistej ziemi.
- No i co?! – wybuchłam, jednocześnie z goryczą i urażoną dumą. Jednym zamaszystym ruchem  łapy zamazałam rysunek. Morgul widocznie nie stracił dobrego humoru.
- W razie czego cię obronię – zaparł beztrosko.
- Ty? – spojrzałam na niego z niedowierzaniem. – Jelonek? – zapytałam nonszalancko. Zachichotałam i nadepnęłam Morgul’owi na nogę. Odsunął się po czym, zrobił to samo mi. Zaśmialiśmy się. Spojrzałam maślanym wzrokiem w niebo, po czym skierowałam go na przyjaciela.
- Zmienisz się w wilka? – spytałam nieoczekiwanie.
- Dlaczego?
- Nie wiem… hm, wolę cię jako psowatego – chlapnęłam bezmyślnie. Gdy zrozumiałam, co właśnie powiedziałam zarumieniłam się. 

Morgul? ;3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz