Gdy basior stanął i popatrzył na mnie, ja dorównałem do niego i odparłem:
- Nie wiem za kogo mnie uważasz, myśląc że mógłbym zranić Kiarei. Tyle się starałem aby zwróciła na mnie uwagę i żebyśmy się zaprzyjaźnili i teraz miałbym to popsuć ? Co to, to nie... Nie mam nic przeciwko waszej przyjaźni, nie mam prawa a nawet zamiaru czegokolwiek jej zabraniać...ufam jej bezgranicznie, ale nie tobie. Nie znam cię tak dobrze jak ją, może to się zmieni... Nie myśl sobie że jestem wrogo do ciebie nastawiony, bo wcale nie jestem. Po prostu twoje słowa że zatopisz swoje kły w moim karku brzmiały trochę jak groźba, a tego nie lubię i dostaję "białej gorączki" gdy to słyszę - schyliłem się trochę by być na poziomie jego pyska.
- Ale nie sądzę żebym miał do ciebie jakieś zastrzeżenia...myślę że z ciebie jest fajny gość - klepnąłem go w ramię dla rozluźnienia atmosfery, która panowała między nami.
Bluke ?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz