- To dobrze.
- Hm... skoro nie chce ci się spać, mnie też nie, to co możemy porobić?- zapytałem się.
- Może teraz ty opowiesz mi coś o sobie?- wadera zrobiła maślane oczy.- Tak właściwie to nic o tobie nie wiem.
- Hm...- mruknąłem.- W sumie mogę ci opowiedzieć.
Na chwilę zamilkłem przywołując dawne wspomnienia.
- Jestem sierotą.- zacząłem.- Nie znam moich rodziców. Żyłem sam przez 6 miesięcy, rządząc się własnymi prawami, mieszkając na łonie natury. Potem znaleźli mnie ludzie i przygarnęli. Myśleli, że jestem porzuconym szczeniakiem psa więc podarowali mnie na prezent pewnemu chłopcu o imieniu Akisha, który miał 14 lat. Kochałem go, a on kochał mnie. Spacerował ze mną po lasach, bawił się ze mną. Rósł on i rosłem ja. Akisha dobrze wiedział, że nie jestem psem. Nie wiem jak się dowiedział, ale od początku wiedział, że jestem szczenięciem wilka i to o magicznych mocach. Dlatego nie dziwił się, że nie chcę jeść karmy, którą mnie karmili i pozwalał mi wybywać na polowania. Kiedy dorosłem do 3,5 roku moje rozmiary były dość duże, większe niż u normalnego psa. Wtedy rodzice Akishy zaczęli się o niego bać i postanowili mnie zastrzelić. Uciekłem i dotarłem tu. - zakończyłem.
- Nie miałeś łatwo.- stwierdziła Asha.
- Tak właściwie to żyło mi się tam dobrze.- mruknąłem. - Akisha wiedział jak o mnie dbać.
Teraz zapadła cisza.
- Hm...- zastanowiłem się.- Zatańczysz?
Wyciągnąłem łapę w stronę wadery.
- Skąd weźmiesz muzykę?- zaśmiała się.- Tańczyć do rytmu wiatru nie jest zbyt przyjemnie.
Uśmiechnąłem się tajemniczo i zacząłem śpiewać:
<Ashley?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz