To był taki słodki widok. Uśmiechnąłem się do Kiarei i oboje patrzyliśmy jak maluchy do nas dobiegły. Maluchy nie było o dziwo głodne, więc mieliśmy czas, aby zjeść nasz posiłek. Thalia i Blood bawiły się razem niedaleko nas. Na gałęzi niskiego drzewa usiadła sroka. Małe wbiły w nią wzrok. Podeszły do drzewa cały czas mając podniesione do góry pyszczki. Thalia wyszczerzyła malutkie kiełki i położyła po sobie uszy, a Blood się zjeżył. Basiorek rozejrzał się i stanął bliżej drzewa. Mała złotooka wskoczyła na niego a potem sprawnie na gałąź. Ptak od razu odwrócił głowę w jej stronę. Thalia skradała się do zwierzęcia, Blood bacznie ją obserwował. Sroka cały czas się na nią patrzyła. Nie wiedzieliśmy jak reagować z Kiarei, więc również się przyglądaliśmy. Szybkim ale nie profesjonalnym ruchem skoczyła w stronę ptaka, a ten szybko wzbił się w powietrze. Drzewo było niskie, a Blood w tym momencie wskoczył na kamień i w ostatniej chwili złapał ptaka za ogon i pociągnął go w dół. Wadera usiadła sobie na gałęzi obserwując nas z góry. Kiarei wskoczyła na drzewo i zdjęła ją bezpiecznie. Blood bawił się żyjącym ptakiem, który cały czas skrzeczał. Oh, jaki to irytujący dźwięk. Mała trochę się wyrywała, gdy tylko dotknęła łapkami podłoża od razu pobiegła do brata. Złapała srokę za skrzydło, a Bloodspill puścił wtedy jej ogon. Ptak ewidentnie był zdenerwowany i zaczął dziobać Thalię po głowie. W końcu mała puściła go a ten odleciał. Wilczki odprowadziły ją wzrokiem.
- Szybko się uczą...bardzo szybko - Mruknąłem do Kiarei.
- O tak, są godni naszych miejsc - Usiadła obok mnie.
Wilczki dalej poddały się wspólnej zabawie.
( Kiarei ? )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz