piątek, 25 kwietnia 2014

Od Ashley cd. Bluke'a

W jednej chwili świat staną w miejscu. Chciałam odepchnąć Bluke'a w obawie, że mogę mu coś zrobić ale oczywiście on był silniejszy, a bynajmniej nie miał zamiaru ustępować. Ponieważ byłam przy ścianie nie mogłam się też wycofać. Byłam w krytycznej sytuacji. Jednak bardzo szybko spostrzegłam, że w mojej głowie nie ma już czarnej magii. Jestem w stanie myśleć trzeźwo i wiem, że nie zrobię krzywdy Bluke. Kiedy basior powoli odsunął się patrząc mi uważnie w oczy uśmiechnęłam się i tym razem to ja go pocałowałam.
- Kocham cię - mruknęłam - Ale jak coś ci się stanie i umrzesz to nie spocznę puki nie odnajdę zaklęcia które może cię ożywić.
- No... Było blisko - zaśmiał się - I wciąż jest bo jeśli się stąd nie wydostaniemy to oboje umrzemy z głodu.
- Uhum - uśmiechnęłam się - Spróbujmy się jakoś wydostać.
Ruszyliśmy przez ciemny korytarz. Ponieważ trochę boję się ciemności (to chyba jedyne czego się boję) zaczęłam szeptem mówić jedno z zaklęć ale tak żeby Bluke tego nie słyszał. Po chwili zgodnie z moimi oczekiwaniami basior zaczął świecić ciepłym blaskiem.
- Co jest ?! - krzykną zaskoczony.
- Robisz za latarkę - powiedziałam władczym tonem - Przynajmniej do czegoś się przydasz.
- No weź - zaśmiał się - To, że jesteś czarownicą nie znaczy, że możesz sobie strzelać zaklęciami gdzie popadnie.
- Nie mogę - przyznałam - Czarowanie zabiera dużo energii ale czasami nie mogę się powstrzymać. Dobrze, że ekspresja nie wysysa energii bo gdyby tak było to pewnie nie miałabym siły nawet kłapnąć szczęką.
(Bluke ? <3)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz