Cały czas nie mogłem uwierzyć w to co zobaczyłem na górze. Gdy całym stadem weszliśmy na górę, po niektórych było widać zniesmaczenie, obawę, obrzydzenie a nawet strach. Powąchałem teren wokół ciał.
- Ewidentnie czuć innego wilka...
Louis stał za Kiarei. Podszedł trochę do mnie.
- Może to coś oznacza ? - rozejrzał się wokół.
- Nie mam pojęcia, ale mi się to nie podoba.. - warknąłem.
Odwróciłem się do stada.
- Najlepiej będzie jak wszyscy się rozdzielimy i będziemy szukać jakichkolwiek tropów...
- Jaki to ma sens ? - zapytał Will.
- Ma i to duży, szybciej będzie można go zlokalizować, albo po prostu dowiemy się czy sprawca mieszka na naszym terytorium - odwróciłem wzrok i schodziłem na dół. Po Kiarei było widać, że się tym przejęła. Wszyscy się rozbiegli w różne strony. Kiarei razem z Ashley szły za mną. Do mnie doszedł Louis. Odwróciłem się do wilczyc.
- Idę z Louisem szukać po górach...Bądźcie ostrożne - pocałowałem Kiarei i wraz z Lou pobiegliśmy w stronę gór. Ashley w tamtym momencie patrzyła na Kiarei, jakby miały mi o czymś powiedzieć. Owszem było to dziwne, ale pewnie po prostu mi się wydawało. Może za bardzo przejąłem się tymi szczeniakami ? Sam nie wiem.
( Kiarei ? )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz