Poszedłem do Kiarei. Chciałem z nią porozmawiać. Musiałem z nią porozmawiać. Zapukałem do jej jaskini. Byłą sama.
- Hej Kiarei- uśmiechnąłem się słabo.
- Bluke!- zawołała i się do mnie przytuliła.
- Ekhem... - chrząknąłem- Ja nie mam nic przeciwko, ale twój partner chyba nie byłby zadowolony...
- A no fakt...- szepnęła ale nie przestawała mnie ściskać.- To tylko przyjacielski przytulaniec.
- Heh...
Potem odsunęła się.
- To już wiesz...- cicho powiedziała.
- Tak- odpowiedziałem.
- Przepraszam.
Zdziwiłem się.
- Nie masz za co mnie przepraszać! - krzyknąłem zabawnie.- Od kiedy za szczęście się przeprasza? Chciałem ci pogratulować. Cieszę się, że możesz być szczęśliwa. Chciałbym jednak, żebyś pomimo tego, że jesteś hm... jakby to powiedzieć... mężata, zostali przyjaciółmi. Możesz na mnie liczyć. Nie będę się wtrącał to waszego wspólnego życia, o to możesz się nie martwić. Nie masz nic przeciwko?
<Kiarei?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz