piątek, 25 kwietnia 2014

Od Bluke'a cd. Ashley

- Przynajmniej mógłbym cię wtedy nieść na rękach.- uśmiechnąłem się szarmancko.
- Ej!- zawołała Asha.
- No co?!- niby się oburzyłem, ale po chwili oboje szliśmy z uśmiechami na ustach.
Na początku panowało milczenie, ale potem zaczęliśmy rozmawiać.
- Masz może pomysł jakby się stąd wydostać, albo chociaż zdobyć jakieś jedzenie?- zapytałem.
- Niestety nie. Nie znam też żadnego zaklęcia na jedzenie.- odparła samica.
- Hm...... - mruknąłem.- No to wygląda, że czeka nas głodówka.
Moje futro rozjaśniało teren wokół nas. Trochę mi to przeszkadzało, gdyż świeciło jaskrawym światłem i raziło mnie w oczy. Postanowiłem to jednak wytrzymać. Nagle przed nami rozpostarła się ogromna komnata.
- Wow...- westchnęliśmy oboje.
Ostrożnym krokiem ruszyliśmy przed siebie. Na środku pomieszczenia stał podeścik.
- O ty patrz, skrzynka!- krzyknęła nagle Asha i pobiegła w stronę podeściku.
Fakt, na nim stała duża skrzynia. Podbiegłem do wilczycy i razem otworzyliśmy pojemnik. W środku znajdowało się:
- deski
- 2 skóry
- kilka ryb
- kilka porcji mięsa
- zapałki
- patyki nasączone naftą
- kolejna skrzyneczka.
- Co to ma oznaczać?- skrzywiła się Ashley.
- Wygląda na to, że ktoś już to zaplanował.- burknąłem i zapakowałem podarunki w jedną ze skór.
- Co ty robisz?!- krzyknęła Ash.
- Ktoś najwyraźniej chce, byśmy nie umarli z głodu i przemęczenia. - główkowałem.- Skóry posłużą nam za posłania, a deski wykorzystamy do zbudowania domu.
Nagle przestałem świecić.
- Czemu już nie świecę?- zapytałem się zdziwiony.
- Nie wiem...- burknęła wilczyca.- Spróbuję rzucić następne zaklęcie.
Po 15 minutach spojrzałem na nią z uniesioną brwią.
- I?
- Nie działa!- zbulwersowała się samica.
- Aha. Czyli jesteśmy w pomieszczeniu, gdzie najprawdopodobniej ktoś nas obserwuje, a ta powierzchnia jest odporna na magię. Okej... - wywnioskowałem.
Następnie zbudowaliśmy prowizoryczny domek. Jako latarki mięliśmy zapalone patyki, które znaleźliśmy w skrzynce. W szałasie rozłożyliśmy skóry i położyliśmy się na nich.
- Ciekawe co jest w środku tej małej skrzyneczki...- zaciekawiła się Ashley i uchyliła wieczko.- Woda!
Odetchnąłem z ulgą. Przynajmniej nie umrzemy z głody i odwodnienia. Ale to może być wiele więcej niebezpieczeństw. Wyjrzałem niespokojnie przez "okno" w naszym "domku" napinając mięśnie. Czułem, że coś się święci.
<Asha?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz