Widziałem nie wyraźnie. Jedyne to słyszałem stłumione głosy. Wiedziałem, że jeden z nich to Louis, a pozostałe dwa przypominały mi Ashley i Kiarei. Nie wierzyłem, że tu są.
- Nie martw się Shadow ! Przyszła pomoc ! - krzyknął Louis.
- Pomóż mi to zdjąć - zwrócił się do Ashley.
- Nie! stójcie ! Jak to zdejmiecie może się wykrwawić ! - spanikowała Kiarei.
- A w ogóle co ty tu robisz ??!! Nie powinnaś patrzeć na krew ! - Odparł Loui zdenerwowany.
Pierwszy raz słyszałem u niego tak stanowczy ton. Nie mogłem nawet się odezwać.
- Mówiłam jej żeby tu nie przychodziła ! - warknęła Ashley.
- Dobra, wszyscy się uspokójmy nie możemy sie denerwować - odparł Lou.
Razem z Ashley zdjęli mi pułapkę z nogi. Basior zrobił mi opatrunek z dużych liści nie znanej mi rośliny. Byłem zbyt słaby że sam chodzić. W momencie gdy mi zakładał opatrunek, zasłabłem. Obudziłem się już w swojej jamie. Nade mną stał Loui, a obok mnie siedziała Kiarei wraz z siostrą.
- Shadow ?! - mruknął mały i wszyscy rzucili na mnie spojrzenie.
Oblizałem się i popatrzyłem na nich niemrawo. Ciężko oddychałem, a tylnej łapy w ogóle nie czułem.
Kiarei ?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz