- Ale fajnie - stwierdziłam z uśmiechem, sprężystym krokiem pokonując nieznaną ziemię - To najlepszy dzień mojego życia !
- Gdzieś to już słyszałem - zaśmiał się basior.
- No... Jeden z najlepszych dni mojego życia - poprawiłam się szturchając lekko Bluke'a - Tak samo jak każdy, który spędzam z tobą.
- Hmm... Ze mną jest podobnie - zgodził się robiąc poważną minę. Długo jednak nie wytrzymał i parsknął śmiechem.
- Wiesz jaką przed chwilą miałeś minę ? - spytałam - Coś w tym stylu.
Nadęłam policzki i zrobiłam zeza.
- Ta jasne - mruknął.
- Uhum - droczyłam się - Powinieneś iść się leczyć. Zez to niebezpieczna choroba.
- A wiesz co jest bardziej niebezpieczną chorobą ? - zaśmiał się - Wariactwo. To nawet śmiertelne. Więc jak mi się znudzisz to nie zabiję cię tylko poczekam trochę to sama umrzesz.
Zaczęłam się śmiać ale szybko przestałam. Coś było nie w porządku. Zaczęłam węszyć, aż w po chwili poczułam zapach obcego wilka.
- Nie jesteśmy tu sami - mruknęłam bacznie rozglądając się dookoła w poszukiwaniu obcego.
(Bluke ?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz