czwartek, 17 kwietnia 2014

Od Will'a cd. Konan

Patrzyłem na waderę. Jeszcze nigdy nie spotkałem wilka, który ronił łzy na wspomnienia. Konan od początku była cicha, ale nigdy bym nie pomyślał, że to z powodu tak tragicznej przeszłości. Chciałem ją jakoś pocieszyć (niestety nie jestem w tym najlepszy) więc usiadłem obok niej próbując objąć ją ramieniem. Jednak nie wiedziałem jak zrobić to tak... skrycie, prawie niezauważalnie więc wyszło trochę pokracznie.
- Em... Will... Co robisz? - zapytała ścierając łzy.
- Chciałem Cię pocieszyć. Objąć ramieniem, czy coś, ale wyszedł mi raczej taniec dzikiej kaczki. - mruknąłem ostatecznie krzyżując łapy na piersi.
- Heh... Nie musisz mnie pocieszać. Wystarczy, że mnie wysłuchałeś nie umierając przy tym z nudów. - punkt dla mnie, uśmiechnęła się
- Jeżeli to ma Ci poprawić humor to wyznam Ci, że ja znalazłem się w tej watasze, ponieważ mnie wygnano, a tę decyzję poparła nawet moja matka. - powiedziałem patrząc pustym wzrokiem w ścianę. - Ale mam to w głębokim poważaniu, bo żyje się dalej. Twoi bracia na pewno nie chcieli by byś zadręczała się ich śmiercią. W końcu Yahiko - spojrzałem pytająco na waderę, ponieważ niezbyt mam pamięć do imion, ta na szczęście przytaknęła twierdząco łbem - nie dał Ci przepustki na wolność tylko po to byś zmarnowała swoje życie.
- Chyba... Chyba nie. - odparła po chwili ciszy.
Zaczęło się robić nudno, czego nienawidzę, ale przynajmniej Konan już nie płakała.
- Cóż panienko Konan. Zaczyna się robić ciemno, czy mogę odprowadzić panienkę pod grotę? - zapytałem z uśmiechem, wadera zrobiła grymas na twarzy i wstała.
- Nie nazywaj mnie panienką! - krzyknęła również z uśmiechem. - I tak. Zezwalam na odprowadzenie mnie do jaskini.
- E tam... Nie potrafisz mówić jak szlachta. - zaśmialiśmy się, a następnie poszliśmy w stronę jej jaskini.

Staliśmy pod jaskinią wadery i rozmawialiśmy, gdy zechciało mi się ziewnąć.
- No to chyba na mnie już pora. - mruknąłem kilkukrotnie mrugając.
- Dobranoc. - powiedziała wchodząc do środka jaskini, lecz zanim zniknęła z gardła wyrwało mi się parę słów.
- Zapolujemy jutro razem? Na śniadanie?

<Konan?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz