Spojrzałem w gwieździste niebo,a potem na Kiarei.
- Odprowadzę Cię... - mruknąłem cicho.
- Nie obrażę się - z uśmiechem ruszyła pierwsza.
Przez tą drogę, głównie ona mówiła i opowiadała, ja tylko odpowiadałem na jej pytania.
- Hej, coś nie tak ? - stanęła i popatrzyła na mnie.
- Niee..wszystko jest w porządku - odrzekłem.
- To czemu jesteś taki...cichy ? - popatrzyła mi w oczy.
- Po prostu, zastanawiam się nad tym jak ten czas szybko leci...przecież tak niedawno się poznaliśmy..teraz tyle minęło..
- I tyle się dzieje.. - Położyła łapę na mojej.
- No właśnie..czasem mnie to przeraża - powiedziałem ciszej.
- Każdy się czegoś boi..
- Co ?! Ja się niczego nie boję ! - ożywiłem się w sekundzie.
Kiarei zaśmiała się.
-Oczywiście, ja nie przeczę - wyszczerzyła białe kły.
Wędrowaliśmy powolnym krokiem do jej domu. Mnie w środku korciło, chciałem się jej czegoś zapytać, ale bałem się odpowiedzi. Gdy już doszliśmy do jej domu, ona cmoknęła mnie w policzek i kierowała się do wejścia.
- Hej Kiarei ! czekaj jeszcze...
- Hmm ? - odwróciła się i podeszła.
- No bo..-popatrzyłem w ziemię. Jesteśmy już dość długo razem... może...-zagryzłem zęby- Zamieszkamy razem ?
Dziwne, ale obawiałem się lekko tej odpowiedzi..ale nie wiem dlaczego.
( Kiarei ? )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz