piątek, 18 kwietnia 2014

Od Kiarei

Jak zwykle obudziłam się bardzo wcześnie. Shadow oczywiście jeszcze spał więc wymknęłam się z groty i ruszyłam przez las ciesząc się ładną pogodą. Nie było bardzo ciepło i gdyby nie mocne słońce pewnie bym marzła ale lubiłam taką pogodę. Idąc tak zobaczyłam nową wilczycę o której wczoraj mówił mi Shadow. Była to Tessa.
- Cześć - przywitałam się z uśmiechem podbiegając do wilczycy - Jesteś Tessa, co nie ? Ja mam na imię Kiarei i jestem Samicą Alfa.
- Fajnie - mruknęła wilczyca patrząc krytycznym wzrokiem na mój brzuch. No tak... Był już trochę większy i można było pomyśleć, że dużo jem i z tego powodu jestem gruba.
- Jestem w ciąży - wyjaśniłam szybko - Niezbyt przyjemne ale jakoś się trzymam.
- Współczuję - Tessa uśmiechnęła się lekko. Nie wiedzieć czemu bardzo chciałam się z nią zaprzyjaźnić. Może to dla tego, że wyglądała na wyjątkową, a może dla tego, że nie miałam zbyt wielu przyjaciół bo wszyscy traktowali mnie z rezerwą z powodu stanowiska. Ona wyraźnie nie przejmowała się tym, że jestem Alfą i to, między innymi, podobało mi się w niej.
- Kto to jest ? - spytała wilczyca wskazując na biegnącą w naszym kierunku Ashley.
- Moja siostra - wyjaśniłam - Ma trochę nie po kolei...
- Niektórzy twierdzą, że i ja jestem nie normalna - Tessa zaśmiała się cicho - Może będziemy się dobrze rozumiały.
- Według mnie jesteś fajna - stwierdziłam.
- Cześć ! - zawołała Ashley zatrzymując się przy nas - Jak leci ?
- Nie źle - odparła Tessa.
- No nie najgorzej - zgodziłam się. Ashley wyglądała jakby chciała coś powiedzieć ale nagle mina jej zbladła. Wpatrywała się w jakiś niewidoczny punkt między drzewami, a w jej oczach malowało się przerażenie.
- Co jest ? - spytałam zaskoczona, a Tessa miała równie zdziwioną minę. Ashley nawet na nas nie spojrzała tylko powoli, ostrożnie ruszyła przed siebie, ciągle nie odrywając oczu od czegoś czego nie mogłam dostrzec.
- W co ona się tak gapi ? - spytałam Tessę.
- Właśnie miałam spytać cię o to samo - mruknęła wilczyca obserwując jak Ash zatrzymuje się.
- Jesteś gotowa ? - spytała Asha. Wyglądało to jakby zwracała się do drzewa.
- WTF - jęknęłam - Jej chyba ciałkiem odbiło.
- Uhum - potwierdziła Tessa.
Nagle, zupełnie niespodziewanie Ashley upadła na ziemię i zaczęła strasznie krzyczeć. Po chwili jednak przestała i podeszła do nas.
- No więc ? - spytała starając się przybrać beztroski ton chodź nie udało jej się ukryć drżenia głosu - Wracając do tematu... O czym my to mówiłyśmy ? Aha. No więc ja też mam się nawet nie źle.
- Ashley - warknęłam - Nie udawaj, że nic się nie stało. Co to do cholery miało być ?!
- A to przez czary - wyjaśniła szybko - Czasami po prostu mi odbija.
(Tessa ? Jeśli czytałaś poprzednie opo. to wiesz o co chodzi. A może oglądałaś The Vampire Diaries ? Bo jeśli tak to Ashley jest trochę jak Bonnie (w sensie jest kotwicą) no i czarownicą)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz