Wadera zamerdała ogonem. Siedzieliśmy przez chwilę przytuleni do siebie.
- Masz ochotę coś zjeść? - Mruknęła Kiarei.
- Z tobą zawsze - Uśmiechnąłem się.
Oboje wstaliśmy i poszliśmy wypatrzeć dobry kąsek dla nas obojgu. Okrążyliśmy całe terytorium, ale nic nie znaleźliśmy. Wilczyca była ewidentnie rozczarowana i mrużyła oczy, rozglądając się nerwowo.
-Coś nie tak ? - Zatrzymaliśmy się.
-Zastanawiam się, czemu nigdzie nie widzieliśmy żadnej zwierzyny - Potrząsnęła głową.
- Może śpią ? - Próbowałem jakoś załagodzić sytuację.
- O tej porze ? Nawet słońce nie zaszło - Ruszyła dalej.
- Pewnie głupi przypadek - Dotrzymałem jej kroku.
- Mam nadzieje - Jej ton się z deka ściszył.
- Masz złe przeczucia ? - Zatrzymałem ją.
Kroczyliśmy akurat po plaży Dwóch Księżyców. Kiarei zatrzymała się i spojrzała w bezchmurne niebo.
- Jak byłam jeszcze sama, a raczej gdy błąkałam się ze Spartą, zamieszkiwałyśmy piękne tereny. Było tam wszystko ! Niczego nie brakowało. No ale przyszedł czas zguby tej ziemi. Cała zwierzyna zniknęła, nikt nie wiedział dlaczego ? Po paru tygodniach nawet roślinność robiła się żółta i wszystko obumierało. Uciekłyśmy stamtąd, nie miałyśmy wyjścia. Długo szukałyśmy wolnego terenu, na szczęście się udało. Nie chcę tej ziemi stracić. Walczyłyśmy o nią, za wszelką cenę ! - Opowiadała ze szklanymi oczami.
Objąłem ukochaną i słuchałem zaciekawiony. Wtedy spojrzała mi w głęboko w oczy.
- Nie chcę aby to się powtórzyło, nam jako watasze byłoby ciężko coś znaleźć, a tym bardziej wyżyć tak długo bez zwierzyny - Oparła się o mnie.
- Nie martw się Kiarei, nie będzie tak. To po prostu zwykły przypadek, poza tym jako wataha jesteśmy silni i poradzimy sobie - Zapewniłem ją.
- A tak w ogóle masz mnie, zawsze Ci pomogę i pamiętaj, że możesz na mnie polegać - Dodałem.
< Kiarei ? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz