- Przydatna moc.- powiedziałem lekko się uśmiechając.
Potem zapadła cisza. Zastanawiałem się czy jeśli widzi więcej niż inni zauważyła, że coś do niej czuję. Pogrążony w zamyśleniu siedziałem z pochyloną głową.
- Dobra, to może ja już pójdę...- powiedziała cicho wadera.
- Nie, nie!- zawołałem wyrwany z przemyśleń.- Możesz jeszcze zostać!
Kiarei uśmiechnęła się.
- Nie mogę.
- Dlaczego?- zapytałem też się podnosząc.
- Chyba ktoś na mnie czeka.- powiedziała otrzepując się z wody.
- Ktoś?...- szepnąłem.- Czeka?... Na ciebie?...
- Coś taki zdziwiony?- samica wydawała się bardzo rozbawiona.- Pewien basior z watahy.
Basior? Z watahy?
- A... no chyba, że tak...- posmutniałem.- To... cześć...
Kiarei odeszła.
Jak mogłem być taki głupi?! Jak mogłem myśleć, że .... Och nieważne! Co ja sobie myślałem!
~Co cię trapi Bluke?~zaszumiało.
- Jaki ja byłem głupi! Co ja sobie wyobrażałem! - wrzeszczałem na cały głos, chodząc w te i wewte.- Przecież jest alfą! Na pewno kogoś ma! Ugh...!!!!
Byłem sam na siebie zdenerwowany. Ze złości tworzyłem przeróżne kształty z wody mieniące się różnymi kolorami.
- Z resztą nawet jakby nie miała to nigdy nie pokochałaby udomowionego wilka! Jestem nikim! Nikim, rozumiesz?!- wrzeszczałem mając nadzieję, że woda mnie wysłucha.
Ryknąłem na cały głos. Teraz powstał wodny pomnik Kiarei. Świecił się na czarno z prześwitami pięknego błękitu, takiego jakiego koloru była ona. Najpierw kiedy spojrzałem na to dzieło moje oczy się rozmarzyły, ale potem dotarła do mnie brutalna prawda. Zacisnąłem zęby a z moich oczu zaczęły kapać łzy. Z wściekłością znowu ryknąłem i machnąłem łapą, a wtedy posąg z chlupotem zmienił się w zwykłą taflę wody.
- Jak mogłem być taki głupi... - teraz moje żalenia brzmiały ja szloch.
Futro na moich policzkach było już całe mokre. Nie lubię płakać dlatego, żeby pozbyć się tego wrażenia, że nie mam futra mokrego od wody zanurkowałem. Nagle usłyszałem cichy głos znad tafli wody.
-Bluke?
Wypłynąłem. Nad brzegiem stała wadera. Ucieszyłem się, że właśnie wyszedłem z wody i nie widać, że płakałem.
- Jak długo tu jesteś?- zapytałem starając się nie zdradzać co czuję, ale mówiłem cicho.
- Wystarczająco.- odpowiedziała.
<Kiarei?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz