Czułem, że jest niedaleko, lecz nie chciałem jej przeszkadzać. Może po prostu chce być sama ? Miałem tak często. Zerwałem parę stokrotek i zostawiłem jej koło jamy. Obok była kałuża i jeszcze nie wyschnięte błoto. Zanurzyłem łapę i odcisnąłem na kamieniu przy wejściu. Wróciłem spokojnie do domu. Usiadłem obok i obserwowałem nowych. Zastanawiało mnie, czy jak Ja doszedłem do watahy, każdy mnie tak obserwował. Co prawda to czułem ale i tak mnie to ciekawi. Przerzuciłem się na bok i myślałem o mojej kochanej Kiarei. Ogon zaczął mi sam merdać. Nie czułem tego, po prostu samo to tak przyszło, tak jak niespodziewanie przyszła ona. Może jednak mam w życiu szczęście ? Tak, jest nim moja wadera. Moja ? O ile mogę tak mówić. Kocham ją.
< Kiarei ? Sorka, brak weny >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz