- Pewnie!- odpowiedziałem z entuzjazmem.- Uwielbiam opracowywać plany i strategie polowań oraz walk!
- Cieszę się.- odpowiedziała samica obojętnie.
Potem ruszyła w stronę chyba swojej groty. Ja natomiast poszedłem poszukać swojej. Po ok. 20 minutach ją znalazłem. Nie była zbyt duża ale też nie była mała. Nawiasem mówiąc - była w sam raz. Przytulne mieszkanko, ale jeszcze całkowicie puste. Do wieczora pozostało jeszcze kilka godzin więc zanim udekoruję moje mieszkanko (czego szczerze nie znoszę) trochę się powściekam. Koło mojej jaskini jest jakiś wodospad, a to jest to, co wprost uwielbiam. Najpierw zorientowałem się czy woda jest odpowiednio głęboka (ale całkowicie nie mam pojęcia po co, bo dla mnie to żaden problem...) a potem cofnąłem się, wziąłem rozpęd i.... skoczyłem! Kocham to! Z wielkim pluskiem wylądowałem w wodzie i od razu zacząłem pływać, nurkować i podziwiać krajobrazy wokół mnie.
~Witaj Bluke.~ nagle się ktoś odezwał.
-Cześć wodo!- zawołałem.- Co u ciebie słychać?
Nie wiem po co zadałem to pytanie, bo przecież jak może czuć się woda? Zamiast odpowiedzi dostałem porządne chlupnięcie zimną jak lód wodą. Zacząłem się śmiać.
- A z kim to tak rzewnie rozmawiasz?- zapytał ktoś za mną.
- O cześć Kiarei... - lekko się zmieszałem, bo nie wiedziałem od kąt na mnie patrzy. - ja... z nikim.
Kiedy tylko to powiedziałem zalała mnie ogromna fala podtapiając mnie.
- no dobra, dobra!- krzyknąłem.- Powiem!
Wtedy ucichło.
- Tak naprawdę to z... z wodą...
Kiarei popatrzyła na mnie jakbym właśnie uciekł z wariatkowa.
<Kiarei?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz