Szczerze mówiąc miałem się dobrze. Było mi nawet lepiej niż u wuja. Fakt, kilka razy dostało mi się od innych samców, bo wkroczyłem na ich teren, ale co tam. Raz się żyje. Teraz znów poczułem zapach jakiegoś wilka i przygotowałem się na kolejną bójkę. Nie lubię ich ale tak to jest kiedy się nie ma własnego miejsca... Rany po ostatniej sprzeczce już się zagoiły więc było spoko. Kiedy zapach był już mocniejszy i ewidentnie należał do jakiegoś samca napiąłem mięśnie. I wtedy nagle zza krzaków wyszedł wilk o biało- trochę zielonkawym umaszczeniu. Byłem pewny, że zaatakuje ale stało się coś co mnie całkowicie zaskoczyło.
- Witam!- krzyknął podchodząc do mnie i podając mi łapę na przywitanie.- Co cię tu sprowadza?
Szeroko otworzyłem oczy ze zdziwienia. O tak, tu zamieszkam.
- Od kilku tygodni poszukuję wata...
Nawet nie skończyłem, a wilk od razu rozpromienił się i powiedział serdecznie:
- Witaj w watasze! Jestem Eponhile.
- Ja Ivy ale możesz mi mówić Iv.- odpowiedziałem.
- Miło mi. - uśmiechnął się (po raz kolejny).- A teraz chodź. Zaprowadzę cię do Alfy. Przydzieli ci stanowisko i pokarze w której jamie możesz zamieszkać.
<Eponhile ?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz