niedziela, 6 kwietnia 2014

Od Elii

Wędrowałam po świecie poszukując swego miejsca na ziemi. Byłam zadowolona, że mogłam odejść od rodziny (wiem jestem nienormalna) i się całkowicie usamodzielnić. Chociaż tak na prawdę to współczuję rodzicom... Zostali sami, bo wszyscy się rozeszliśmy. Tak właściwie to nie wiem po co chodziłam w poszukiwaniu watahy. Przecież moje umiejętności pozwalały mi na teleportowanie się na tereny najbliższej watahy. Może potrzebowałam tego marszu. Może był mi właśnie potrzebny. Może dał mi odpowiednią ilość czasu na przemyślenie wszystkiego. Tak, chyba to jest to. Jednak teraz, kiedy wszystko wydawało mi się ułożone miałam dosyć tej wędrówki. Postanowiłam teleportować się na tereny watahy znajdującej się najbliżej. Jak postanowiłam tak też zrobiłam. Jak zwykle poczułem lekkie ukłucie w brzuchu, a potem już znajdowałam się w jakiejś dziurze. Hm.... no niezbyt dobre miejsce. Szybkim i zwinnym ruchem wyskoczyłam z dołka i wpadłam na jakiegoś nieznajomego mi basiora.
- Oj, straszliwie przepraszam...- powiedziałam zawstydzona schodząc z wilka.
- Nic nie szkodzi.- powiedział samiec lekko się uśmiechając.- Jestem Nightmare.
- Ja Elia.- przedstawiłam się i odwzajemniłam uśmiech.- Poszukuję watahy.
- To doskonale trafiłaś!- ucieszył się basior.- Chodź zaprowadzę cię do alfy Kiarei.
Ruszyliśmy w stronę owej przywódczyni. Na początku szliśmy w milczeniu, potem rozmowa trochę się rozkręciła. Szliśmy przez coś co wyglądało jak mały lasek. Nagle między drzewami ujrzałam jakiegoś wilka. Wpatrywał się w nas. Zatrzymałam się i popatrzyłam na niego z zaciekawieniem. Nie widziałam go całego, ale z tej perspektywy wyglądał nawet... przystojnie.
- Kto to?- zapytałam Nightmare'a wskazując łapą na wilka za drzewami.
- To Anavil.- odpowiedział.
Nagle basior zniknął. Ruszyliśmy dalej. Jednak już po malutkiej chwili ujrzałam czerwone oko Anavil'a, a kilka sekund potem stał naprzeciwko nas uśmiechając się od ucha do ucha.
<Anavil, Nightmare?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz