środa, 9 kwietnia 2014

Od Bluke'a cd. Kiarei

- Ciekawa historia.- powiedziałem robiąc tą swoją minę.
- Opowiesz mi teraz swoją?- zapytała z nadzieją wadera.
Spojrzałem tęsknym spojrzeniem za siebie. Nie to, że towarzystwo Ashley mi przeszkadza, lubię ją ale teraz nie mam za bardzo czasu.
- Ash strasznie cię przepraszam.- zrobiłem przepraszającą minę.- Teraz nie mogę. Mam kilka rzeczy do załatwienia. Obiecuję, że kiedyś opowiem ci o mnie wszystko, każdy skrawek mojej historii i moich mocy, ale nie dzisiaj.
Uśmiechnąłem się słabo, by Ashley nie było przykro.
- Jasne...- przez chwilę na jej twarzy pojawił się cień smutku, ale potem wszystko wróciło do porządku.
- Muszę już iść.- powiedziałem oglądając się za siebie.- Przepraszam. Jutro nad wodospadem?
- No.. jeśli chcesz..- odparła.
- Do jutra!- krzyknąłem i już mnie mnie nie było.
Pobiegłem nad Rzeczny Przesmyk. Wszystko musiałem sobie poukładać. Kocham Kiarei i raczej to się nie zmieni. Ale ona kocha innego. Jeśli na prawdę ją kocham, muszę pozwolić jej żyć własnym życiem. Nawet jeśli będzie to dla mnie oznaczać cierpienie. Wiaterek lekko rozwiał moje futro. Ruszyłem w stronę jaskini Alfy. Nikogo prócz niej tam nie było.
- Puk, puk!- zawołałem imitując odgłos stukania w drzwi.
Wadera wyszła prawie natychmiast.
- Bluke?- zdziwiła się na mój widok.
- Nie, Zeus.- odparłem żartobliwie. - Błagam, chodźmy się przejść.
-No... dobra...
Ruszyliśmy. Kiedy dotarliśmy do Rzecznego Przesmyku zatrzymałem się.
- Kierei...- zacząłem.- Ja muszę ci coś powiedzieć. Kocham cię jak szaleniec, chciałbym być z tobą. Ale wiem, że ty i tak byś mnie nie wybrała. I dlatego, że jestem w tobie szaleńczo zakochany dam ci spokój. Pozwolę ułożyć sobie życie beze mnie. Chciałbym jednak byś nie zapomniała, że zawsze będę cię kochał. Nie chcę być twoim chłopakiem rezerwowym, który się przyda jak z kimś ci nie wyjdzie. Chcę żebyś była szczęśliwa.
A potem się nachyliłem i pocałowałem ją ten jedyny raz. Nie liczyło się to, co będzie dalej. Nie liczyło się to, że zaraz mogę dostać w pysk, że mogę mieć szramę na pysku do końca życia, że mogę wylecieć z watahy. Liczyła się tylko ta jedyna chwila kiedy nasze usta zetknęły się ze sobą. Kiedy się od siebie odsunęliśmy położyłem jej łapę na ustach.
- Zanim dostanę od ciebie po pysku chcę, żebyś wiedziała, że zawsze możesz na mnie liczyć. Możesz mi zaufać, powierzyć swoje tajemnice. Pamiętaj, że możesz do mnie przyjść o każdej porze dnia i nocy, zawsze cię wysłucham, pomogę, pocieszę. Zawsze cię przyjmę z otwartymi ramionami, w które zawsze będziesz mogła się wtulić, a jeśli trzeba wypłakać. Błagam zostańmy przyjaciółmi...
<Kiarei?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz