- A... Eee Sorry - uśmiechnęłam się przepraszająco - Po prostu nie jestem przyzwyczajona, że każdy wilk ma jakieś stanowisko.
- Mogę spytać dlaczego nic nie wiesz o watahach ? - zainteresował się kończąc jedzenie.
- No cóż... Po tym jak się wyklułam... - przerwałam widząc jego zdziwioną minę - Coś powiedziałam nie tak ?
- Tak. Użyłaś słowa "wyklułam", a wilki zazwyczaj się rodzą - powiedział - Mam nadzieję, że wiesz jaka jest między tym różnica.
- Tak wiem, ale ja naprawdę się wyklułam z jajka - wyjaśniłam - Jajko to zostało zesłane przez bogów i podobno były takie dwa. Więc pewnie mam gdzieś brata albo siostrę. Więc gdy tylko się wyklułam ruszyłam w świat. Po niedługim czasie zatrzymałam się w takiej jakby watasze trzech czarownic. To one wyjaśniły mi tą całą historię z jajkiem. Od nich też nauczyłam się wielu zaklęć. Na przykład...
Tu przerwałam mamrocząc pod nosem słowa zaklęcia. Gdy skończyłam przede mną pojawiła się fioletowa wiewiórka która zaraz potem uciekła.
- ... Coś takiego. Umiem też pożyteczniejsze, na przykład łamanie klątw... Kiedy już mi się znudziło u tych czarownic, trzeba dodać, że były nieco świrnięte, ruszyłam w dalszą podróż, aż dotarłam tu - dokończyłam.
(Bluke ?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz