niedziela, 6 kwietnia 2014

Od Will'a

Obróciłem się na drugi bok, podciągając futro niedźwiedzia służące za kołdrę pod nos. Jednak już po chwili zdałem sobie sprawę ja głupi to był pomysł, było mi niewiarygodnie ciepło. Rzuciłem więc "kocem" w kąt groty lekko otwierając oczy i spod przymrużonych powiek wyglądając na tereny watahy. Było dość wcześnie słońce dopiero wychodziło zza horyzontu, ale skoro już się obudziłem szkoda było marnować czas leżąc i gapiąc się w sufit. Szybko wstałem na łapy i wyszedłem z jaskini mając nadzieję, że dzisiaj stanie się coś co zmieni dotychczasowy porządek dnia. Zaczęło już mi się nudzić wstawanie, później polowanie, wolne, znowu polowanie i pora snu. No bez jaj, kto na dłuższą metę potrafi tak żyć no, ale no...
Jak na razie nie zapowiadało się nic fajnego, więc ruszyłem by upolować sobie coś na śniadanie lecz dzisiaj nie poszedłem do lasu, a do rzecznego przesmyku. Miałem ochotę na soczystą i dobrze wypieczoną (to już potem zrobię) rybę. Jako, że miałem dużo czasu ruszyłem powolnym krokiem tak, by droga do celu zajęła mi mniej więcej 30 minut.

Dochodząc do przesmyku, już z oddali widziałem postać odprężającą się przy brzegu. Nie chciałem jej przeszkadzać, bo sam bardzo tego nie lubię, ale mogło jej <postaci> się nudzić i podchodząc okazałbym się bohaterem, uwalniając biedną postać od nudy. Po chwili wewnętrznej rozterki zdecydowałem się pójść do leżącego wilka.
- Widzę, że nie tylko ja jestem rannym ptaszkiem. - powiedziałem będąc na tyle blisko wilka, by mnie usłyszał.

<Dokończy ktoś? ;D>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz