sobota, 12 kwietnia 2014

Od Vergo

Dotarłam do watahy. Poszukiwanej od lat. Sama. Bez Mike'a. Byłam rozdarta. Nie ma go przy mnie. Jakoś nie mogę się z tym pogodzić. Cały czas siedziałam w mojej jamie w tym WWG. Miałam dość życia. Gdybym dłużej siedziała w tej zakichanej norze to chyba bym się zabiła. Dlatego wyszłam na spacer. Chodziłam po nieznanych mi terenach. Szczerze mówiąc nie chciałam ich poznać. Nagle zauważyłam biało-fioletowego samca chodzącego po polanie. Miał czerwone prześwity i pióra. Był straszliwie podobny do Mike'a. Aż otworzyłam oczy ze zdumienia. Przecież to niemożliwe! On... on nie żyje! Może mam zwidy? Stałam tak nie wiadomo ile. Obcy mnie zauważył.
-Hej!- zwołał.Podszedł do mnie. Czułam jak moje ciało staje się naładowane. Basior wyciągnął do mnie łapę chcąc mnie złapać za bark.
- Nie tykaj chyba że marzy ci się opuszczenie tego świata.- warknęłam.Teraz cała się świeciłam błękitem.<Last Among?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz