Odprowadziłem basiora wzrokiem. Płonąłem ze złości, ale po chwili się opanowałem. Spojrzałem na Kiarei i położyłem łapę na jej łapie.
- Masz racje.. Przepraszam - Mój ton zelżał.
-Ufam ci bezgranicznie... tylko, w takiej chwili po prostu nie myślę - Spuściłem wzrok w ziemie.
Kiarei patrzyła na mnie z miną, której jeszcze nie widziałem na jej pysku.
- W chwili strachu, nigdy nie potrafię odpowiednio się zachować.
- Strachu ? - Zdziwiła się.
- Tak, strachu. Bałem się, że mogę Cię stracić - Uniosłem wzrok i patrzyłem prosto w jej oczy.
- Kocham Cię i nigdy to się nie zmieni, pamiętaj ! - Zapewniła wilczyca.
- Wierzę na słowo - Uśmiechnąłem się.
Odwróciłem się i podniosłem amulet, który jej przyniosłem.
-Zostawiłaś to u mnie, zwracam rzecz - Puściłem je oczko.
- Ah ! Szukałam go ! Dziękuję - Pocałowała mnie w policzek.
- A tak w ogóle, kto to był ? - Zapytałem ciekawy.
Kiarei ?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz