Nowy, słoneczny poranek w nowej watasze. Jestem tu ledwo jeden dzień a już czuje się jakoś inaczej, może to dobrze, lecz nie jestem przekonana co to za uczucie. Przeciągnęłam łapy i wyszłam na rażące słońce. Nie znałam terenów gdzie można zapolować lub chociaż się napić, mały rekonesans się szykował. Żwawym krokiem ruszyłam przed siebie, nie byłam świadoma że ktoś idzie tą samą ścieżką co ja.
W końcu natrafiłam na rzeczkę, w końcu jakiś wodopój, całkiem niedaleko. Podeszłam na brzeg i schyliłam się po łyk wody, była chłodna i orzeźwiająca, po prostu idealna. Zaspokoiwszy swoje pragnienie postanowiłam trochę tu odpocząć, widoki były piękne.
-Kim jesteś?- Przerwał moje zamyślenie czyjś głos.
-Ja...ja już idę- Odwróciłam się lekko wystraszona.
-Nie czekaj!- Zawołał nieznajomy jak już troszkę odeszłam.-Jesteś tu nowa prawda?
-Tak, jestem Konan, nowa Medyczka- Przedstawiłam się lekko onieśmielona.
-Seley el'then.
<Seley el'then...może dokończysz? :3>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz