Doskonale wiedziałam, że Sparta coś knuła. Tajemniczy uśmieszek ani na chwilę nie znikał z jej twarzy. Chciałam zatrzymać się i zawrócić, ale gdy tylko zwalniałam, wilczyca chwytała mnie i ciągnęła za sobą. Nie dawała za wygraną, więc w końcu dałam sobie spokój. Zaprowadziła mnie nad jezioro, gdzie stał jakiś biały wilk. Właściwie był bardzo podobny do mnie. Ten sam wyraz pyska, te same długie uszy, nawet ten sam kolor oczu. Sylwetkę również miał podobną, mimo iż był samcem. Dopiero po chwili zdałam sobie sprawę z tego, że zmierzamy w jego stronę. On też to zobaczył i gwałtownie zaprotestował. Ja również nie miałam ochoty na rozmowy, czy szukanie nowych znajomych. Kiarei zawołała Spartę i ta szybko się ulotniła posyłając mi zawadiacki, irytujący uśmiech. Muszę przyznać, że była sprytna.
Spojrzałam niechętnie na Laurelhaliego.
-Gwyneth-rzuciłam od niechcenia i podałam mu łapę. Skoro już tu jestem chociaż się z nim przywitam, niech Sparta się cieszy. Kiedyś jej się za to dostanie.
-Laurelhali-wilk powiedział chłodno i spojrzał w moją stronę.
Przez moment, kiedy nasze spojrzenia się spotkały, dostrzegłam w jego oczach jakąś nić porozumienia. Miał trudny charakter, jak ja, dostrzegłam to w jego pogardliwym, a jednocześnie wyzywającym wzroku.
-Skoro, już tu jesteśmy, to może zechciałbyś się na coś zdać i pokazałbyś mi tereny?-spytałam się znużonym głosem. Naprawdę nie miałam ochoty na kontakty towarzyskie, ale uznałam, że to dobra okazja, aby rozeznać się w okolicy.
Laurelhali?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz