niedziela, 6 kwietnia 2014

Od Bluke'a

Wyczuwałem obecność innych wilków. Wiedziałem, że jestem blisko. Nareszcie.... To będzie kres mojej wędrówki. Do najbliższej watahy miałem jeszcze kilka dobrych kilometrów. Postanowiłem zrobić przerwę na mały odpoczynek i zapolować. Tuż po chwili wyczułem zapach karibu. Ruszyłem w tamtą stronę. Po chwili ujrzałem na łące pasące się stworzenie. Zakradłem się do krzaków. Czekałem na odpowiedni moment. Już mnie łapy świerzbiły, już łopatki mi chodziły jak w tłoku patrząc jak karibu spokojnie się pasie. Kiedy podeszło odpowiednio blisko skoczyłem. Akcja nie potrwała dłużej niż 5 minut. Po chwili zwierze już nie żyło. Postanowiłem rozkoszować się posiłkiem. Właśnie kiedy miałem ugryźć pierwszy kęs usłyszałem kroki. Powstrzymałem się i nasłuchiwałem dalej. Odgłosy było słychać coraz bliżej. Zacisnąłem szczęki na karku ofiary i po cichu przeniosłem się w krzaki. Kroki się zbliżały. Wydałem gardłowy pomruk. Nastała cisza. Ktoś się zatrzymał. Jednak już wkrótce znów obcy zaczął iść w moją stronę. I nagle tuż zza krzaków wyszła czarnoniebieska wadera. Nie wyglądała jakby miała złe zamiary więc wyszedłem z ukrycia. Kiedy moja głowa nagle wyjrzała z zarośli. Samica odskoczyła na bok, warknęła, nastroszyła się i obnażyła kły.
- Ho, ho!- zawołałem.- Spokojnie! Nie mam zamiaru zrobić ci krzywdy!
Wadera nadal się nie rozluźniła, wręcz przeciwnie jeszcze bardziej napięła mięśnie. Uważnie przyglądała się ojej fryzurze. No tak.... jak można zachowywać się spokojnie widząc wilka z obrożą z kolcami na szyi i czarnym irokezem?
- Jestem Bluke.- ponownie się odezwałem.- Poszukuję watahy.
Samica trochę się rozluźniła, ale nadal była czujna.
<Kiarei?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz