Mojej miny nie da się opisać, po tym co zobaczyłem. Byłem w szoku, że taka młoda wadera umie takie rzeczy ! A marginesem, nawet nie wiedziałem kim jest. Gdy zemdlała wziąłem ją na siebie i wraz z Alfą, zanieśliśmy do jej domu.
-Ciekawe czy to pomogło- zapytałem ciekawy, odprowadzając Kiarei do domu.
- Mam nadzieje - odpowiedziała z pewnością.
Doszliśmy do jej domu, oczywiście nasze pożegnanie nie skończyło się na "papa" i buziak. Siedzieliśmy jeszcze i plotkowaliśmy o dzisiejszym dniu. W końcu dałem jej spokój i kręcąc ogonem poszła. Ja wróciłem do siebie, ale po drodze spotkałem Will'a i Morgula. Pogadaliśmy chwilę a potem się rozeszliśmy. Gdy się kładłem, dostrzegłem amulet Kiarei.
-Zostawiła go pewnie wtedy gdy u mnie nocowała - stwierdziłem.
Wziąłem go i ruszyłem w kierunku jej domu. Moje duże uszy wychwyciły głosy. Myślałem, że Kiarei bawi się z kucykami ale wyczuwałem innego wilka. Zakryły mnie krzaki, ale mój wzrok był świetny. W tum momencie coś we mnie pękło. Ujrzałem moją ukochaną przy innym wilku. Mojego uczucia nie da się opisać. Przez chwile czułem się bezradnie. Minusem białego futra jest to,że w nocy mnie dość dobrze widać. Zawiał wiatr i gałęzie krzewu odsłoniły mnie. Basior i Kiarei zauważyli mnie. Z pyska wypadł mi amulet wadery. Zagryzłem zęby, nie chciałem nic mówić.
Kiarei ?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz