- SpartAAAA! – wyrwał mnie z zamyślenia głos Nightmare’a.
Postawiłam uszy, lecz nie otworzyłam oczu. Basior podbiegł do mnie.
- Hm? – wydałam z siebie ciche parsknięcie.
- Kiarei coś od ciebie chce – zaczął pewnie, tym swoim
przesadnie dumnym tonem głosu. No i koniec słodkiego leniuchowania. Powoli
podniosłam się i usiadłam na ogonie.
- Poczeka sobie trochę – stwierdziłam bez największego
zainteresowania całą sytuacją. A gdyby tak… hm… w głowie zaświtał mi wspaniały
pomysł. – Night? – spytałam i prześwidrowałam go wzrokiem.
- Co?
- Znasz może Cassandrę? To nowa wilczyca – zagadnęłam.
- Nie, a co? – basior zrobił zdziwioną minę. Wskazałam łapą
wilczycę, która leżała na drugim brzegu jeziora.
- Muszę z nią załatwić jedną sprawę. Chodź ze mną –
uśmiechnęłam się figlarnie, po czym pociągnęłam go do wadery. Stawiał lekki
opór, lecz w końcu dał za wygraną.
- Cass, to jest Night – przedstawiłam ich sobie. Wilczyca
zrobiła na nas wielkie oczy. – Ach, właśnie… Alfa! Zapomniałam, że mnie wołała,
muszę już iść – wymigałam się, aby pozostawić ich samymi. Odbiegłam do Kiarei,
nie miałam wcale ochoty, jednakże bycie Betą nie jest takie łatwe… W oddali
usłyszałam ich rozmowę.
Cass? Nighmare?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz