- Co cię tak śmieszy? – spytał wreszcie.
- Cała ta sytuacja – odparłam próbując zatrzymać ten nagły
napad śmiechu, jednak z zerowym skutkiem, gdyż po chwili śmiałam się jeszcze
dobitniej.
- Ale… co konkretnie? – wilk zmrużył oczy.
- Pościg i w ogóle – odpowiedziałam zapytana. Basior
przewrócił oczami, wiedząc, iż mam dość specyficzne poczucie humoru (choćby
idealnie ilustrowało to zostawianie niewinnych wilków na pastwę siebie) i nie
zadawał więcej pytań. Po chwili uspokoiłam się i zapadła cisza. Nie odzywaliśmy
się. Przez pewien czas nie było słychać strzałów.
- Chyba już jesteśmy bezpieczni – stwierdził stanowczo
Morgul.
- Możliwe – wzruszyłam ramionami i wyjrzałam na zewnątrz.
Jakiś dzięcioł stukał uparcie w drzewo, rozłożyste korony drzew wydawały z
siebie cichy świst. – Cisza – dodałam zwracając się w stronę przyjaciela. Wilk
bez słowa przeszedł obok mnie i wyszedł na polanę.
- Trzeba o tym powiedzieć Kiarei – skwitował. Kiwnęłam
twierdząco głową. Wróciliśmy do watahy by powiadomić Alfę. Kia dość mocno
przyjęła to do siebie. Rozważała nawet przeniesienie terenów watahy gdzieś
indziej, jednak nie było większego sensu. Po za tym te tereny były śliczne –
idealne na watahę.
Gdy zapadł zmrok, Morgul znikł mi gdzieś z oczu. Nie
wiedziałam co robić, więc poszłam go poszukać. Ostatnie wydarzenia, mocno
wstrząsnęły wszystkimi członkami. Nieśmiało zajrzałam do jego jaskini. Leżał w
kącie, lecz nie spał. Oczy miał czujne, otwarte, tak jakby dumał nad czymś
ważnym.
- Hej – szepnęłam i nieproszona weszłam do środka. Basior
nawet nie podniósł na mnie wzroku. – Nudziłam się, więc myślałam… myślałam, że…
- zawahałam się. Co właściwie myślałam? Że się pobawimy, jak małe szczeniaki?
Przecież znam Morgul’a na tyle, żeby stwierdzić, iż mnie wyśmieje. Więc
dlaczego zrodziła się ta myśl? Zastanawiające… Przełknęłam ślinę i cofnęłam się
do wyjścia, gdzieś na próg.
Morgul? ;3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz