środa, 26 marca 2014

Od Sparty cd. Morgul'a

Trzask z myśliwskiej broni dochodził do naszych uszu coraz donośniej. Biegłam przed siebie, Morgul równo dotrzymywał mi kroku. Po dwóch minutach dotarliśmy do kryjówki. Odgarnęłam jakąś pnącą roślinę z wejścia, po czym wsunęłam się do środka. Basior zrobił to samo. Oddychając ciężko położyliśmy się na sporych kamieniach obrosłych w mech. Parsknęłam śmiechem. Morgul zamrugam oczami i spojrzał na mnie zdezorientowany.
- Co cię tak śmieszy? – spytał wreszcie.
- Cała ta sytuacja – odparłam próbując zatrzymać ten nagły napad śmiechu, jednak z zerowym skutkiem, gdyż po chwili śmiałam się jeszcze dobitniej.
- Ale… co konkretnie? – wilk zmrużył oczy.
- Pościg i w ogóle – odpowiedziałam zapytana. Basior przewrócił oczami, wiedząc, iż mam dość specyficzne poczucie humoru (choćby idealnie ilustrowało to zostawianie niewinnych wilków na pastwę siebie) i nie zadawał więcej pytań. Po chwili uspokoiłam się i zapadła cisza. Nie odzywaliśmy się. Przez pewien czas nie było słychać strzałów.
- Chyba już jesteśmy bezpieczni – stwierdził stanowczo Morgul.
- Możliwe – wzruszyłam ramionami i wyjrzałam na zewnątrz. Jakiś dzięcioł stukał uparcie w drzewo, rozłożyste korony drzew wydawały z siebie cichy świst. – Cisza – dodałam zwracając się w stronę przyjaciela. Wilk bez słowa przeszedł obok mnie i wyszedł na polanę.
- Trzeba o tym powiedzieć Kiarei – skwitował. Kiwnęłam twierdząco głową. Wróciliśmy do watahy by powiadomić Alfę. Kia dość mocno przyjęła to do siebie. Rozważała nawet przeniesienie terenów watahy gdzieś indziej, jednak nie było większego sensu. Po za tym te tereny były śliczne – idealne na watahę.
Gdy zapadł zmrok, Morgul znikł mi gdzieś z oczu. Nie wiedziałam co robić, więc poszłam go poszukać. Ostatnie wydarzenia, mocno wstrząsnęły wszystkimi członkami. Nieśmiało zajrzałam do jego jaskini. Leżał w kącie, lecz nie spał. Oczy miał czujne, otwarte, tak jakby dumał nad czymś ważnym.
- Hej – szepnęłam i nieproszona weszłam do środka. Basior nawet nie podniósł na mnie wzroku. – Nudziłam się, więc myślałam… myślałam, że… - zawahałam się. Co właściwie myślałam? Że się pobawimy, jak małe szczeniaki? Przecież znam Morgul’a na tyle, żeby stwierdzić, iż mnie wyśmieje. Więc dlaczego zrodziła się ta myśl? Zastanawiające… Przełknęłam ślinę i cofnęłam się do wyjścia, gdzieś na próg.

Morgul? ;3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz