sobota, 29 marca 2014

Od Shadowa cd. Mrocznego

Przed nami stanęło wielkie bydle. Każdy z nas wypuścił z pyska swoją ofiarę. Niedźwiedź stanął na dwóch łapach i zaryczał. Wiedzieliśmy, że nie oddamy zdobyczy o tak. Misiek zaczął biec prosto na nas. W momencie ataku odskoczyliśmy na bok. Morgul wraz z Mattem rzucili się na jego plecy. Wielkolud dość mocno się zdenerwował i zaczął wymachiwać łapami. Nie chcieliśmy go zabić, tylko żeby się odczepił. Will stanął w niewielkiej odległości przed jego pyskiem i zaczął go ewidentnie prowokować. Mianowicie śmiał się z niego i wymachiwał ogonem. Sam się śmiałem, ale w tym momencie niedźwiedź tak się zdenerwował, że z wielką siłą zrzucił z siebie Morgula i Matta. Szarżował na Willa. Dascaro wzniósł się w powietrze i szybko zabrał ze sobą Willa. Chciałem go jakoś zatrzymać, gdyby misiek skoczył, złapałby Willa za łapę lub ogon. Skoczyłem na jego pysk. To był mój największy błąd. Wbiłem pazury w jego głowę. Miałem przed oczami jego oczy. Z wściekłością podrzucił mnie, złapał za tylną łapę i rzucił o drzewo. Zrobiło mi się trochę słabo. Nie dawałem tego poznać po sobie i szybko wstałem. Ojciec uczył mnie, że nigdy nie mogę ustępować pierwszy. Wziąłem sobie to chyba zbyt do serca. Ale wspólnymi siłami odpędziliśmy niedźwiedzia i dotarliśmy z łupami do domu. Gdy byliśmy już na miejscu, po waderach nie było ani śladu. Wszyscy popatrzyliśmy na siebie, uśmiechnęliśmy i zawyliśmy głośno. Po chwili zobaczyliśmy je. Wszystkie wyszły ze swoich norek. Były bardzo zdziwione, ale podobały mi się ich miny. Kiarei popatrzyła na mnie gdy trzymałem w pysku nogę łosia.
Kiarei ? Wadery ? Basiory ? Ktokolwiek

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz