- Ja… ja… nie chciałam, przepraszam – wydusiłam z siebie. Przecież
mi nie przystoi takie zachowanie! Jestem Betą, jak mogłam?! Było mi głupio, że
tak ośmieszyłam się przed nieznajomym. Pewnie będzie mnie miał za totalnego
dzieciaka…
- Nic się nie stało – zaśmiał się serdecznie, wyraźnie
rozbawiony moim zachowaniem i popatrzył na mnie swoimi bystrymi oczami. –
Nazywam się Anavil – przedstawił się wyciągając łapę w moim kierunku.
- Sparta, Beta – odparłam wesoło i uścisnęłam ją mocno, tak,
że wilk po chwili ją zabrał.
- Tutejszej watahy, tam gdzie Alfą jest Kiarei? – spytał
unosząc brwi i nie czekając na moją odpowiedź odparł: - Miło mi tym bardziej –
ukłonił się wymownie. Oboje parsknęliśmy śmiechem. Nagle podbiegła do nas
zdyszana Melanie. Pewnie miała jakieś wieści od Kiarei.
- Sparta! Ach, tu jes… - urwała, gdyż jej wzrok przykuł
Aravil. No, nie dziwię się. Uśmiechnęłam się szeroko i podeszłam do wadery. Jej
rumieńce, które tak nagle się pojawiły, wszystko mi powiedziały.
- Ja… miałam… przekazać… - jąkała się i wpatrzyła w ziemię.
Zapadła niezręczna cisza. Chciałam uratować sytuację.
- Melanie, ja się sama dowiem. Pójdę do Alfy – wzięłam
oddech i popatrzyłam na ich dwoje, co spowodowało, iż nastała teatralna cisza –
a wy sobie tu zostańcie i hm… poznajcie się – oznajmiłam z najwyższą powagą na
jaką tylko mogłam się zdobyć, jednak w głębi duszy tarzałam się ze śmiechu.
Odbiegłam szybko w stronę jaskiń. Za drugim zakrętem mój niepohamowany napad
śmiechu ujrzał światło dzienne. Na szczęście byłam daleko i nie mogli mnie
usłyszeć, na szczęście.
Melanie? Anavil? :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz