piątek, 28 marca 2014

Od Shadow'a cd. Kiarei

Nie mogłem uwierzyć w to co stało się chwilę temu. Wszystko mogło skończyć się dobrze, gdyby nie Charlie. Od zawsze nie lubiłem zabijać, dlatego uszedł z życiem, lecz nie jego przyjaciel. Za to co zrobili mojej Kiarei, nigdy nie zaznają spokoju od wilków. Postaram się o to. Wadera miała prawo się zdenerwować. Nazwanie nas psami, jest dla nas dużą obelgą. Alfa nie przewidziała tego, że człowiek miał nóż. Gdy leżała, zrozumiałem że to wszystko nie jest już zabawą. Po tym jak wypędziłem Charliego, szybko podbiegłem do Kiarei. Położyłem łapę na ranie, by zatamować silne krwawienie. Silnie dyszała i miała przymrużone oczy.
- Wiem, że boli..wytrzymaj jeszcze ! Wszystko będzie dobrze! - Przytuliłem ją. Wiedziałem, że nie mogę tracić ani chwili. Rozglądałem się nerwowo szukając czegoś, co umożliwiłoby mi zrobić mały opatrunek. Szybko podszedłem do leżącego człowieka i silnym szarpnięciem rozerwałem mu koszulkę. Ominąłem ją wokół żeber Kiarei.
- Za chwilę wrócę - popatrzyłem na nią opiekuńczym wzrokiem. Wybiegłem z celi. Wszystkie moje zmysły były czujne. Znalazłem to czego szukałem. Obnażyłem kły i położyłem uszy. Z rozpiętą piersią i zjeżonym futrem kierowałem się w stronę wilka, który nas teleportował. Byłem od niego stanowczo większy.Zagroziłem mu, lecz on nie chciał współpracować. Bez wahania go zaatakowałem. Gdy jego gardło było w moich szczękach, wreszcie zgodził się nas odesłać. Straciłem na tym parę chwil. Czułem, że z Kiarei jest coraz gorzej. Basior odesłał nas z powrotem. Wziąłem ukochaną na plecy i szedłem w kierunku naszego domu. Zawyłem najgłośniej jak mogłem. Wszystkie wilki wyszły z jam. Podbiegły do nas. Położyłem ją delikatnie na ziemi.
- Szybko, pomóżcie jej! Medyk! Szybko! - Mój spokój przerażał się w ogromny lęk i przerażenie.

Kiarei ? Wataha budzimy się! Trzeba pomóc naszej Alfie !

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz