- Ech - westchnęłam ze zrezygnowaniem. Wiedziałam, że z nim nie mam co próbować, bo nie wygram. Lecz cóż... rozrywka była przednia. - Nie znasz się na żartach - prychnęłam z 'pogardą' i uśmiechnęłam się zawadiacko.
- A ty się niby znasz, hm? - uniósł brwi w kpiącym geście.
- Owszem, znam - usiadłam na ogonie i z szczególnym zainteresowaniem wpatrywałam się w sufit. Morgul przeszywał mnie wzrokiem.
- Kogo jeszcze zeswatałaś? - położył uszy i przypatrywał mi się dokładniej. - Tylko szczerze... - dodał, aby się upewnić. Nie zamierzałam mu odpowiadać. Ja i swatanie? Przecież to dwa bieguny! Pff... a może? Nie, jednak nie...
- Nikogo - wzruszyłam ramionami i wyszłam z jaskini medyków. Nie minęło jednak dużo czasu, kiedy usłyszałam za sobą kroki, a Morgul zrównał się ze mną i teraz lekko zadyszany szedł obok.
- O nie, tak łatwo się mnie nie pozbędziesz! - zawołał ironicznie łapiąc powietrze z trudem. Uśmiechnęłam się tylko milcząc. Przez kilka następnych minut nie nawiązywałam żadnej rozmowy. Było gorąco i duszno. - Z ciekawości: Czemu wtedy zostawiłaś mnie sam na sam z Eveylnn?- basior przerwał ciszę i spojrzał na mnie z ukosa.
- A bo ja wiem?... - wywinęłam dolną wargę. - Nikogo w watasze nie znałeś, więc pomyślałam, że dobrze będzie, jak zaczniesz rozmawiać z kimś, kto nie jest mną - wyjaśniłam. Wilk tylko prychnął powątpiewająco, ale nie podważał mojego argumentu. - Z ciekawości: Czemu nie chcesz poznać kogoś jeszcze oprócz Evelynn, tylko przyczepiłeś się do mnie jak rzep psiego ogona? - przechyliłam głowę. Morgul zrobił urażoną minę, na co uśmiechnęłam się.
- Bo chciałem uzyskać odpowiedź na moje pytanie - wyszczerzył zęby.
- Ehe - jakoś za dużo wątpliwości zrodziło się w mojej głowie. - Już ją uzyskałeś - dodałam po chwili, patrząc na Morgul'a.
- No tak - przyznał, zastanawiając się chwilę. - Czyli chcesz, żebym poszedł?
- Nie powiedziałam tego - zaprzeczyłam z uśmiechem.
- Ale chcesz - szedł w zaparte.
- Skąd możesz wiedzieć? - zaśmiałam się i przystanęłam.
Morgul?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz