Usiadłem niewiele od wadery i jej zdobyczy. Evelynn przyglądała mi się bardziej z irytacją niż ze złością, nie to co ja.
- Owszem Evelynn, chce wiedzieć. - teraz mój ton głosu zmienił się na prowokujący.
- To będziesz miał okazję się przekonać. - odpowiedziała, i znów zatopiła zęby w zdobyczy. Nie zdążyłem jej odpowiedzieć bo po chwili dodała:
- A Ty przepraszam jesteś ...?
- Jestem Dasco, we własnej osobie. - powiedziałem przesadnie grzecznie.
<Evelynn ? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz