- To zabrzmiało jakby spotkanie ciebie miało być dla mnie zaszczytem - rzuciłam posyłając basiorowi krótkie, lecz spokojne spojrzenie.
- Kto wie, może jest - odparł jakby niewinnie, ale w jego głosie słychać było złośliwą nutę.
Skrzywiłam się ledwo zauważalnie.
- Wątpię - mruknęłam.
<Dascaro? Przepraszam, że krótko, ale jakoś nie mam weny, może przez to, że jutro poniedziałek...>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz