wtorek, 25 marca 2014

Od Sparty

Siedziałam w swojej grocie i przypisywałam poszczególnym wilkom stanowiska, gdyż Kiarei nie miała na to czasu. Ostatnio dość często znika… Czyżby Shadow wpadł jej w oko? Nudziłam się jak mops. Oparłam się o ścianę i na chwilkę zaniechałam pracy. Na dworze usłyszałam szelest, kroki, po czym ktoś wpełzł do mojej groty. Szedł równomiernie i powoli, cichy stukot odbijał się echem. Stanęła przede mną ciemna, prawie czarna wilczyca z długimi uszami. Odchyliła się lekko do tyłu, jednak pewnie i dumnie patrzyła mi w oczy. Podeszłam bliżej.
- Dzień dobry – uśmiechnęłam się. – Miło mi cię poznać,… - zawahałam się. Miałam powiedzieć „nieznajomo”? Przyjrzałam się jej dokładniej. Kogoś mi przypominała, lecz nie potrafiłam skojarzyć kogo. A właśnie… już wiem. Laurelhali! To nowy członek, spotkałam go wczoraj nad jeziorem. Z wyglądu byli do siebie bardzo podobnie, tyle, że Laur był biały, a raczej kremowy.
- Gwyneth – dokończyła z przekąsem. – A ty, jak sądzę, jesteś Sparta, tak? – postawiła uszy, po czym ja machinalnie je położyłam.
- Owszem – kiwnęłam głową twierdząco. – A co cię tu sprowadza? – spytałam, starając się zrobić poważną i rozsądną minę.
- Alfa nie miała czasu, więc kazała mi przyjść do ciebie w sprawach organizacyjnych – oznajmiła.
- Ale… w jakich?
- Chociażby stanowisko, którego sobie jeszcze nie wybrałam – wyjaśniała cierpliwie.
- Aha…, wiesz, ja tu już długo siedzę i cóż, chciałabym się przewietrzyć. Idziesz ze mną? Mogłabyś poznać tereny… - zrobiłam niewinną minę. Laur powinien siedzieć nad jeziorem, przynajmniej tak mówił.
- Niech ci będzie – przewróciła oczami i ruszyła za mną. Uśmiechnęłam się zawadiacko, a wadera dokładnie badała mnie wzrokiem. Chyba wiedziała, że coś się szykuje… Dotarłyśmy nad jezioro po niecałych pięciu minutach. Było to urocze miejsce, a okalała je piaszczysta plaża. Siedziało tam dużo wilków, jednak ja, w błyskawicznym tempie wypatrzyłam basiora. Machnęłam łapą by Neth za mną poszła. Stanęłam koło mleczno białego wilka.
- Laurel – uśmiechnęłam się szeroko. – To Gwyneth – pokazałam na wilczycę. Basior podniósł się. Pierwszą jego reakcją było mściwe spojrzenie kierowane w moją stronę, potem zakłopotanie – w stronę Gwy. Spojrzałam niewinnie w niebo.
- Sparta, co to ma znaczyć…? – warknął.
- Ale co? Gwyneth jest nowa, chciałam żeby poznała przyjaciół – wytłumaczyłam wesoło.
- Jeśli mogę się wtrącić – chrząknęła wadera. – NIE CHCĘ ZAWIERAĆ PRZYJAŹNI! – prawie krzyknęła. Na plaży zrobiło się dziwnie cicho, a wszyscy uznali nas za obiekt zainteresowania. Zamilkliśmy. Życie na plaży znowu wróciło do normy; gwar, pisk i śmiech. Nagle zza krzaków wyszła Kiarei. Zawołała mnie.
- Przepraszam, muszę was na sekundkę zostawić. Alfa mnie woła. Laurel, może ty oprowadzisz nowego członka, hm? – uniosłam brwi i nie czekając na odpowiedź jednego ani drugiego – odbiegłam. W lasku stała Kia.
- Skończyłaś romansowanie, co? – prychnęłam nieopanowanym śmiechem.
- Sparta, pff – jęknęła i lekko uderzyła mnie łapą w bok. Również się zaśmiała. Wróciłyśmy do jaskiń, aby zająć się sprawami organizacyjnymi.

Gwyneth? Laurelhali? Nie odgryźcie mi głowy za to swatanie, ale wy po prostu do siebie pasujecie xD

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz