- Dzień dobry – uśmiechnęłam się. – Miło mi cię poznać,… -
zawahałam się. Miałam powiedzieć „nieznajomo”? Przyjrzałam się jej dokładniej.
Kogoś mi przypominała, lecz nie potrafiłam skojarzyć kogo. A właśnie… już wiem.
Laurelhali! To nowy członek, spotkałam go wczoraj nad jeziorem. Z wyglądu byli
do siebie bardzo podobnie, tyle, że Laur był biały, a raczej kremowy.
- Gwyneth – dokończyła z przekąsem. – A ty, jak sądzę,
jesteś Sparta, tak? – postawiła uszy, po czym ja machinalnie je położyłam.
- Owszem – kiwnęłam głową twierdząco. – A co cię tu
sprowadza? – spytałam, starając się zrobić poważną i rozsądną minę.
- Alfa nie miała czasu, więc kazała mi przyjść do ciebie w
sprawach organizacyjnych – oznajmiła.
- Ale… w jakich?
- Chociażby stanowisko, którego sobie jeszcze nie wybrałam –
wyjaśniała cierpliwie.
- Aha…, wiesz, ja tu już długo siedzę i cóż, chciałabym się
przewietrzyć. Idziesz ze mną? Mogłabyś poznać tereny… - zrobiłam niewinną minę.
Laur powinien siedzieć nad jeziorem, przynajmniej tak mówił.
- Niech ci będzie – przewróciła oczami i ruszyła za mną.
Uśmiechnęłam się zawadiacko, a wadera dokładnie badała mnie wzrokiem. Chyba
wiedziała, że coś się szykuje… Dotarłyśmy nad jezioro po niecałych pięciu
minutach. Było to urocze miejsce, a okalała je piaszczysta plaża. Siedziało tam
dużo wilków, jednak ja, w błyskawicznym tempie wypatrzyłam basiora. Machnęłam
łapą by Neth za mną poszła. Stanęłam koło mleczno białego wilka.
- Laurel – uśmiechnęłam się szeroko. – To Gwyneth –
pokazałam na wilczycę. Basior podniósł się. Pierwszą jego reakcją było mściwe
spojrzenie kierowane w moją stronę, potem zakłopotanie – w stronę Gwy.
Spojrzałam niewinnie w niebo.
- Sparta, co to ma znaczyć…? – warknął.
- Ale co? Gwyneth jest nowa, chciałam żeby poznała
przyjaciół – wytłumaczyłam wesoło.
- Jeśli mogę się wtrącić – chrząknęła wadera. – NIE CHCĘ
ZAWIERAĆ PRZYJAŹNI! – prawie krzyknęła. Na plaży zrobiło się dziwnie cicho, a
wszyscy uznali nas za obiekt zainteresowania. Zamilkliśmy. Życie na plaży znowu
wróciło do normy; gwar, pisk i śmiech. Nagle zza krzaków wyszła Kiarei.
Zawołała mnie.
- Przepraszam, muszę was na sekundkę zostawić. Alfa mnie
woła. Laurel, może ty oprowadzisz nowego członka, hm? – uniosłam brwi i nie
czekając na odpowiedź jednego ani drugiego – odbiegłam. W lasku stała Kia.
- Skończyłaś romansowanie, co? – prychnęłam nieopanowanym
śmiechem.
- Sparta, pff – jęknęła i lekko uderzyła mnie łapą w bok.
Również się zaśmiała. Wróciłyśmy do jaskiń, aby zająć się sprawami
organizacyjnymi.
Gwyneth? Laurelhali? Nie odgryźcie mi głowy za to swatanie,
ale wy po prostu do siebie pasujecie xD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz