- Pewnie! - wrzasnęłam bez zastanowienia. Kierei spojrzała na mnie powątpiewająco. Z jej wzroku mogłam wyczytać 'Sparta, błagam cię, zachowuj się jakoś'. Oblałam się pąsowym rumieńcem, jak to mam w zwyczaju. Will nie przejmując się tym, posłał mi szeroki uśmiech, który po prostu musiałam odwzajemnić.
- A więc witamy cię serdecznie w naszym gronie - oznajmiła Alfa dumnym tonem głosu. William skinął głową. Kia zaprowadziła basiora do jaskiń, by mógł wybrać jakąś dla siebie. Ja rozeszłam się w inną stronę.
Poszłam nad Rzeczny Przesmyk, napajać się widokiem tego wspaniałego miejsca. Zastałam tam Cassandrę. Zaczęłyśmy prowadzić ożywioną rozmowę. Z nią zawsze dobrze mi się rozmawia... mamy wspólne tematy, wydaje mi się, iż mogę traktować ją jako dobrą przyjaciółkę. Jednak kiedy na horyzoncie pojawił się Will, Cass poruszyła się niespokojnie.
- Zimno jakoś - skwitowała dzisiejszą pogodę, zawracając z obranej przez nas ścieżki.
- Jesteśmy nad Rzecznym Przesmykiem. O tej porze roku to najcieplejsze miejsce w watasze - rzekłam, patrząc na nią z powątpiewaniem. Basior tymczasem podszedł do nas, zatrzymując się naprzeciw Cass.
- Witam, miłe panie - rzekł, uśmiechając się szarmancko.
- Ooo, właśnie, zapomniałam na śmierć! Muszę zebrać wojowników i obmyślić z nimi strategię w razie ataku! Przepraszam! - zawołałam i odbiegłam, puszczając oko do wadery, która z nienawistną miną wyszeptała: "Zabiję cię, SPARTA!".
Will? Cass? *o*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz