niedziela, 30 marca 2014

Od Cassie cd. Will'a

Kiedy Will odszedł, postanowiłam, że pójdę nad wodospad. Lubiłam tam przebywać. Przed dotarciem na miejsce skoczyłam po łuk

do jaskini. Pomyślałam, że trochę poćwiczę. Weszłam na wodospad i zamknęłam oczy. Słyszałam szum wody i wiele odgłosów zwierząt. Wyczuwałam wibracje ziemi. Skupiłam się na donośnym brzęczeniu bąka. Jakieś 15 metrów z tąd. Nie otwierając oczu wycelowałam i wystrzeliłam. Otworzyłam oczy i popatrzyłam na mój wyczyn. Strzała wbiła się w pobliskie drzewo. Podeszłam i zobaczyłam, że grot urwał skrzydło owada. Nie wzięłam poprawki na wiatr. Wdrapałam się na drzewo i weszłam na sam jego czubek. Wiatr targał moje futro, a ja uśmiechałam się. Liście delikatnie muskały moje ciało. Miałam ochotę skoczyć i wzlecieć pod słońce. Wtedy popatrzyłam w dół. Zobaczyłam tam samca, który próbował dostać się na górę. Wycelowałam i już miałam puścić strzałę, kiedy zobaczyłam, że to Will. Opuściłam łuk i schowałam się w liściach. Ułożyłam się na gałęzi i przyglądałam się samcowi. Na początku nie wiedział jak ma wejść na górę, lecz po chwili skoczył na kilka wystających kamieni i był na górze. Zmrużyłam oczy, bo słońce zaczęło mnie oślepiać. Will położył się na wilgotnym mchu i zamknął oczy. Cicho zeszłam z drzewa i podeszłam do niego.
- Śledzisz mnie? - spytałam.
- Powinienem zapytać o to samo Cassandro. - odparł.
- Słucham? Jestem tu od jakiejś godziny, a ty od niecałej minuty. Nie ma sensu sprzeczać się kto tu był pierwszy.
Samiec otwarł oczy i skierował swój wzrok na mnie. 
- Ehh.... - mruknął.- Strzelasz? - spytał wskazując na mój łuk.
- Tak, a co?
- Nic. Pytam z ciekawości.
- Ależ miło... - mruknęłam i odwróciłam się.
Kierowałam się w stronę małego gaju, który odkryłam niedawno.
- Gdzie idziesz?- spytał basior podnosząc się.
- Tak, jak powiedziałeś. ,,Dołączenie do tej watahy chyba nie oznaczało spędzanie całego dnia z jakąś osobą."- odparłam. - i tak, słyszałam wszystko.
Will?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz