Długa wędrówka przez las była czymś co zawsze mnie uspakajało. W lesie czułam się wolna, zapominałam o smutkach. Słyszałam szepty drzew. Czasem dowiadywałam się od nich naprawdę niesamowitych historii. Uwielbiałam z nimi rozmawiać. Czasami wydawało mi się, że tylko one mnie rozumieją. Były niesamowitymi istotami, które nigdy nie wydałyby moich tajemnic, toteż tylko one znały mnie naprawdę. Właśnie rozmawiałam z okazałym, starym dębem, próbując dowiedzieć się czegoś o tych terenach, gdy usłyszałam głuchy huk. Wyjrzałam zza grubego pnia i zobaczyłam jakiegoś ciemnego wilka z poranionymi łapami, który teraz wpatrywał się we mnie gotowy do ataku. Obserwowałam jego ruchy. Wydawał się inny. Tak jakby, dopiero uczył się, jak być wilkiem. Jego ruchy, nie były płynne, raczej pokraczne.
Spojrzałam na niego chłodno i odwróciłam się aby odejść w miejsce, w którym nikt by mi nie przeszkadzał. Za sobą usłyszałam jednak trzaski pękających gałęzi, więc odwróciłam się gwałtownie, tak że wilk prawie na mnie wpadł.
Morgul?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz