środa, 26 marca 2014

Od Anavil'a cd. Mel

Wilczyca nabrała powietrza, przemogła się i wreszcie skierowała na mnie te swoje fiołkowe oczy, a nawet poważyła się na mały, nieśmiały uśmiech. Staliśmy na przeciw siebie i przyglądaliśmy sobie nawzajem, bez słowa. Uśmiech wilczycy był ładny, ale ... Parsknąłem śmiechem.
- Wiesz, że możesz już wypuścić powietrze, prawda ? - wesoło powiedziałem i mrugnąłem by nie brała tego do siebie. Wilczyca zarumieniła się i wypuściła całe powietrze z płuc, a ja... a ja znów parsknąłem śmiechem, ale uspokoiłem się, bo nie chciałem jej spłoszyć. Po prostu życzliwie się uśmiechnąłem. - Jak się do Ciebie zwracają zazwyczaj kumple ? Bo Melanie nie pasuje . Jest zbyt poważne. Mogę Ci mówić Mel lub Mellie ? - spytałem i wyjaśniłem swój punkt widzenia, bo nie chciałem być nieuprzejmy, a jednocześnie po prostu powiedziałem prawdę. Ona była nieśmiała, ale za razem czułem, że do spokojnych nie należy. A fiołkowe oczy pogłębiały tylko ten efekt, więc nie mogłem odmówić sobie tej myśli, że wraz z tym jej zarumienionym obliczem, wyglądało to conajmniej ładnie ( choć raczej się na tym nie znałem ). Coś w sobie kryła. Dlatego gryzło mnie tak poważne imię. - Skoro już rozmawiamy, to może gdzieś pójdziemy? - zmeniłem temat, w sumie zapominając już o poprzednim. Było tu tyle nowego... Wszędzie ciągnęło mnie na raz, więc nie wiedząc co chcę najpierw poznać, starałem się poznać wszystko... Trzeba więc było mi wybaczyć moje chwilowe zainteresowanie wszystkim i niczym. - Do gadatliwych to Ty nie należysz, prawda Mel ? - znów zwróciłem uwagę na wilczyce, nieświadomie bez jej pozwolenia już skracając jej imię. - Ale to w sumie dobrze. Podobno milczenie jest złotem... A w końcu to wilczyce są szlachetnym kruszcem tego świata. - powiedziałem i uśmiechnąłem się promiennie, a potem znów skierowałem uwagę na otoczenie. Dochodziliśmy do rzeki.

< Mel? >
< więc standardowo mój wilk będzie nadpobudliwy ^^ >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz