Popatrzyłem zdziwiony na białą waderę.Co tu przed chwilą zaszło?Ehh, do diabła z tą wilczycą bo szatańsko sprytna jest.
-Przepraszam Evelynn ale zaszło nieporozumienie, a ja nie chcę spotykać
się z kimś wbrew jego woli-wywróciłem oczyma na myśl jak szybko udało
mnie się spławić Sparcie.
-Wcale nie tak ,,w brew mojej woli''-uśmiechnęła się wilczyca.-Jeśli masz coś ważnego na głowie to możesz iść.
-Mam nadzieję że nie będziesz się czuła z tego powodu w jakiś sposób
urażona...-rzekłem gdyż Evelynn oraz Sparta były jedynymi wilczycami z
którymi miałem dobry kontakt.
-Nie na co ty leć sobie-powiedziała wesoło.
-Do zobaczenia na polowaniu-powiedziałem odchodząc.
Gdzie poszedłem? Do Sparty oczywiście. Wyrównać rachunki. Zobaczyłem waderę
drepczącą w stronę jaskini medycznej.B ez zastanowienia skoczyłem jej
na plecy i przygwoździłem do ziemi.
-Dobra jesteś...-warknąłem.
-Mnie też miło cię widzieć, Morgul - zaśmiała się i wypełzła spod moich łap.
-Bawi cię takie łączenie wilków w pary?-uniosłem brew.
-Może-wzruszyła ramionami.
-Zabawne...Bardzo zabawne...To wybacz mi bo jak na razie ja wolałbym zostać niezależnym kawalerem-uśmiechnąłem się drapieżnie.
<Sparta?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz