Poszłem się napić wody, potem wróciłem i zauwarzyłem tego małego urwisa. Podeszłem go niego i się spytałem:
-A ty co tutaj robisz?-Powiedzaiłem z zdziwieniem.
-Tak sobie siedze na kamienu, bo mi się nudziło.-Odparł i spojrzał na mnie.
-Nudzi ci się?Hmmm...-Powiedziałem szeptem.
Nagle, wsadziłem łape w wode i hlasnełem Blooda wodą.Pobiegłem a Blood za mną.
-Stój, przed nami zająć.- Szeptem powiedziłem i schyliłem się.
-A może załatwimy tego królika jak ja twój ogon?- uśmiechnął się.
-Taaa, może spróbujemy, tylko precz od mojego ogona.-Letko wurknełem ale z uśmiechem.- No to...raz...dwa...-Odliczałem sekundy aż satakujemy.
Nie dokończyłem, a Blood już skoczył i próbował uduśić królika.
-Wiesz, dobrze poszło ci ale następnym razem ugryź w szyje, wtedy królik będzie się duśić.-Spojrzałem na ofiare i dumnego morderce.
-Może spróbuje... Ale wolałem go podpalić.- Powiedział trochę nie wyraźnie *miał królika w zębach*
-Do chodź już do watahy na pewno twoi rodzice się martwią.-Powiedziałem i poszedłem za Bloodem do watahy.
(Blood?)
Ehhh... sorki za 2 błędy ortograficzne .-.
OdpowiedzUsuń