- Od kiedy szczeniak w twoim wieku wychodzi sam z jamy ?! - Warknąłem. - TYM BARDZIEJ, ŻE JESTEŚ JESZCZE ZA MAŁY NA TO - Podkreśliłem ostro.
- Oj nie przesadzaj tato.. - powiedział to całkiem obojętnie.
- Blood, słuchaj.. jesteś jeszcze mały i nie poradzisz sobie z dorosłym wilkiem, poza tym tutaj nie jest bezpiecznie! Jesteś na obrzeżach naszego terenu..wiesz jakie to nie odpowiedzialne ?! - Starałem być opanowany, ale mało mi to wychodziło. Szczeniak ewidentnie mnie zdenerwował.
- Przesadzasz..- odpowiedział luźnym głosem nic sobie z tego nie robiąc.
- Ja ? to ty przegiąłeś.. i to bardzo - rozzłościł mnie już kompletnie.
Wziąłem szczeniaka w pysk i ruszyłem w stronę domu. Bloodspill cały czas się rzucał i krzyczał. Nie zwracałem na to uwagi. Adrenalina wylewała mi się uszami, serce kołatało jakby miało wypaść. Gdy w końcu wróciliśmy do domu, odłożyłem mniej delikatnie małego na mech.
- Coś się stało ? - podeszła do nas Kiarei.
- Właśnie znalazłem naszego syna na obrzeżach naszych granic - warknąłem.
- Shadow, spokojnie- próbowała mnie uspokoić, a potem zwróciła sie do Blood'a.
- Coś ty sobie myślał ?! Wiesz jakie to niebezpieczne ?! - krzyknęła.
- Mówiłem mu to, ale on sobie wszystko olewa - fuknąłem i odwróciłem się.
- Ja już sobie z nim pogadam - popatrzyła groźnie na malucha.
- A gdzie Thalia ?! - rozglądałem nerwowo.
- Wyszła na dwór z Morgulem...
- ah..okej.. - spuściłem łeb w dół i kierowałem się na dwór.
Kiarei odprawiła niezłą lekcje małemu, może wejdzie mu coś do tego pustego móżdżka... OBY. Ja poszedłem się wyluzować.
( Blood ? )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz