Kolejny wybryk małego. Monotonia jak zwykle. Stał przede mną czarny wilk. Jak widać sam. Rozejrzałem się dookoła i faktycznie tak było. Nie przepadam za nowymi, ale staram się jak najbardziej utrzymać dystans. Wilk był o dziwo miły.
- Przepraszam Cię za moje syna - warknąłem w jego stronę. Stałem w wypiętą piersią dumnie. Byłem stanowczo większy od wilka więc lekko spuściłem głowę.
- Kontynuuj to, co miałeś zamiar zrobić - zwróciłem się do niego już łagodniej. Odwróciłem się do Blood'a i popchnąłem go głową. Nie mam już siły mu wiecznie tłumaczyć co można, a czego nie. To i tak nie ma żadnego znaczenia dla niego. Odwróciłem się więc i miałem zamiar robić to co wcześniej. Patrolowanie terenu samo się nie zrobi. Jestem Alfą i muszę dotrzymać swoich obowiązków. Czułem, że czarny wilk mnie obserwuje i patrzy jak odchodzę. Nim się obejrzałem był obok mnie.
- Coś się stało ? - Zatrzymałem się i popatrzyłem na niego.
( Black ? )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz