Patrzyłem na małego. Szczerze mówiąc wcale nie było mi go żal. Okej, każdy miewa humory, ale aż takie ?! Nawet Kiarei nie miała takich podczas ciąży. Podszedłem do niego bliżej.
- Jesteś z siebie zadowolony ? - odparłem na razie spokojnie.
- Co to ma być ja się pytam ?! - Warknął na mnie jakby z wyrzutem.
-Nie odpowiada się pytaniem na pytanie - pokręciłem głową.
- Co mnie to obchodzi ! -zdenerwował się Blood.
- Tak, buntuj się a najlepiej na tym wyjdziesz - całkiem obojętnie na niego popatrzyłem i wstałem.
- Nie mam zamiaru z tobą rozmawiać jak tak będziesz się zachowywać - fuknąłem i wyszedłem z jamy. Podeszła do niego Thalia.
- A ty to głupi na prawdę jesteś - usiadła przed nim.
- A ty niby lepsza ? - popatrzył na nią kpiąco.
- Myślisz, że jestem taka grzeczna ? - popatrzyła na niego podejrzanie.
- Co masz na myśli ? - zdziwił się.
- Wiesz ile to razy byłam już nad rzeką sama ?
Basior nic nie mówił i słuchał jej.
- Po prostu wiem, kiedy się wymknąć żeby rodzice nie widzieli, to banalne - zamerdała ogonem szczerząc się.
Blood ?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz