-Chciałem tylko się spytać, kiedy będą łowy?-Spytałem się.
-My jeseśmy na łowach prawie co dziennie.- Odparł z uśmiechem.
-To nie taki łowy, raz w roku zwierzęta idą na taką ogromną łokę. I wtedy ja zawsze miałem ogromna szanse na upolowanie jakiegoś zwierzaka.-Spojrzałem na niegoz nadzjeją że będątakie łwoy.
-Coś nowego, a kiedy to jest?-Z ciekawości się spytał i myślał ile by zdobył upolować zwierzyny.
-Zawsze 31maja.-Uśmiechnełem się bo już blisko do tych łowów.
-Myślę żę damy radę, ale muszę już iść na patrolowanie terenu.
-Mogę iść z tobą?
[Shadow?]
Brak pomysłów miałam :c
poniedziałek, 26 maja 2014
Od Black'a cd. Blood'a
-Moim zdaniem wystarczy, niech Blood się uczy z własnych błędów.- Powiedziałem wyraźnie, ale i tak się wydawało mi że za dużo powiedziałem.
-Powiem ci jedno, to mój syn ja wiem więcej o nim, i o szczeniakach niż ty.- Wurknął i spojrzał na mnie jagby chciał mnie zabić.
-Raczej nie.-Z odwago powiedziałem to mu wprost w oczy, myślałem tylko żeby mnie nie mnie wywalił z watahy.
-Jak śmiesz!...Ty-Nie dokończył zdania bo Kiarei się spytała;
-Black, ty miałeś dzieci?-Powiedziała, ale bardzo zdziwiona.
-Owszem, miałem...Ale...-Nie mogłem mówić dalej.
Poszłem z jaskini Alf po prostu z bólu, nikt nie wiedział oco chodzi tylko ja jedyny i moje wspomnienia. Szedłem do lasu gdzie napewno mnie nikt nie zauwarzy.
Byłem sam, myślałem tylko...Czemu nie dam rady cofnonć czas? Tylko ten jedyny raz. Nagle usłyszałem;
-Black! Black, gdzie jesteś?-Krzyczał Blood.-No weź,się nie chowaj, uratowałeś mnie przed rodzicam. I tym rzem nie spale twojego ogona!- Powiedział i uśmiechnął się wrednie.
Podeszłem trochę bliżej Blooda, i się zmieniłem w jego cień [mam moc ciemności].
-To ty? Black?- Niepewnie powiedział i patrzył na swój cień który się przmieszcał. Skoczył na niego i, nagle z niego wyszłem ja.
-Co ty robisz tutaj?!-Spytałem go.
-Po prostu, głupio mi było.-Szeptem powiedział.-A ty miałeś dzieci?Co znimi się stało?
- Miałem córki,jedna miała na imię Ren a druga Der, miałem też syna Thendera był jak ja tylko czarny i z białymi łapkami.-Ledwo powiedziałem to wszystko, nie dałem rady dalej o tym mówić.
-A co znimi się stało?-Jak zwykle ciekawski Blood.
-Inna wataha zatakowała naszą watahe, powiedziałęm żeby moja Partnerka 'Heri' wzieła szczeniaki do jaskini tam gdzie będą bezpieczni. Ale było zapóźno odkryli jaksinie zabili obydwie moje córki, Heri też...A syn zniknoł.
-Powiem ci jedno, to mój syn ja wiem więcej o nim, i o szczeniakach niż ty.- Wurknął i spojrzał na mnie jagby chciał mnie zabić.
-Raczej nie.-Z odwago powiedziałem to mu wprost w oczy, myślałem tylko żeby mnie nie mnie wywalił z watahy.
-Jak śmiesz!...Ty-Nie dokończył zdania bo Kiarei się spytała;
-Black, ty miałeś dzieci?-Powiedziała, ale bardzo zdziwiona.
-Owszem, miałem...Ale...-Nie mogłem mówić dalej.
Poszłem z jaskini Alf po prostu z bólu, nikt nie wiedział oco chodzi tylko ja jedyny i moje wspomnienia. Szedłem do lasu gdzie napewno mnie nikt nie zauwarzy.
Byłem sam, myślałem tylko...Czemu nie dam rady cofnonć czas? Tylko ten jedyny raz. Nagle usłyszałem;
-Black! Black, gdzie jesteś?-Krzyczał Blood.-No weź,się nie chowaj, uratowałeś mnie przed rodzicam. I tym rzem nie spale twojego ogona!- Powiedział i uśmiechnął się wrednie.
Podeszłem trochę bliżej Blooda, i się zmieniłem w jego cień [mam moc ciemności].
-To ty? Black?- Niepewnie powiedział i patrzył na swój cień który się przmieszcał. Skoczył na niego i, nagle z niego wyszłem ja.
-Co ty robisz tutaj?!-Spytałem go.
-Po prostu, głupio mi było.-Szeptem powiedział.-A ty miałeś dzieci?Co znimi się stało?
- Miałem córki,jedna miała na imię Ren a druga Der, miałem też syna Thendera był jak ja tylko czarny i z białymi łapkami.-Ledwo powiedziałem to wszystko, nie dałem rady dalej o tym mówić.
-A co znimi się stało?-Jak zwykle ciekawski Blood.
-Inna wataha zatakowała naszą watahe, powiedziałęm żeby moja Partnerka 'Heri' wzieła szczeniaki do jaskini tam gdzie będą bezpieczni. Ale było zapóźno odkryli jaksinie zabili obydwie moje córki, Heri też...A syn zniknoł.
niedziela, 25 maja 2014
Od Shadow'a cd. Black'a
Kolejny wybryk małego. Monotonia jak zwykle. Stał przede mną czarny wilk. Jak widać sam. Rozejrzałem się dookoła i faktycznie tak było. Nie przepadam za nowymi, ale staram się jak najbardziej utrzymać dystans. Wilk był o dziwo miły.
- Przepraszam Cię za moje syna - warknąłem w jego stronę. Stałem w wypiętą piersią dumnie. Byłem stanowczo większy od wilka więc lekko spuściłem głowę.
- Kontynuuj to, co miałeś zamiar zrobić - zwróciłem się do niego już łagodniej. Odwróciłem się do Blood'a i popchnąłem go głową. Nie mam już siły mu wiecznie tłumaczyć co można, a czego nie. To i tak nie ma żadnego znaczenia dla niego. Odwróciłem się więc i miałem zamiar robić to co wcześniej. Patrolowanie terenu samo się nie zrobi. Jestem Alfą i muszę dotrzymać swoich obowiązków. Czułem, że czarny wilk mnie obserwuje i patrzy jak odchodzę. Nim się obejrzałem był obok mnie.
- Coś się stało ? - Zatrzymałem się i popatrzyłem na niego.
( Black ? )
- Przepraszam Cię za moje syna - warknąłem w jego stronę. Stałem w wypiętą piersią dumnie. Byłem stanowczo większy od wilka więc lekko spuściłem głowę.
- Kontynuuj to, co miałeś zamiar zrobić - zwróciłem się do niego już łagodniej. Odwróciłem się do Blood'a i popchnąłem go głową. Nie mam już siły mu wiecznie tłumaczyć co można, a czego nie. To i tak nie ma żadnego znaczenia dla niego. Odwróciłem się więc i miałem zamiar robić to co wcześniej. Patrolowanie terenu samo się nie zrobi. Jestem Alfą i muszę dotrzymać swoich obowiązków. Czułem, że czarny wilk mnie obserwuje i patrzy jak odchodzę. Nim się obejrzałem był obok mnie.
- Coś się stało ? - Zatrzymałem się i popatrzyłem na niego.
( Black ? )
Od Shadow'a cd. Kiarei
Już powoli nie mogłem znieść tych szczeniaków. Nie przypuszczałem, że to się tak skończy. Nawet ja tak się nie zachowywałem wobec swojej rodziny, a co powiedzieć rodziców. Adrenalina podskoczyła mi do gardła. Tłumiłem złość tak mocno jak tylko potrafiłem. Thalia starała się jakoś zachowywać, ale coraz częściej pokazywała różki. Nie wiem co ja i Kiarei robiliśmy źle. Puściłem małego a on natychmiast się ode mnie odsunął.
- Mam tego wszystko dosyć - warknąłem gniewnie. - Przepraszam Kiarei - pokręciłem głową i wyszedłem z jamy. Na początku szedłem wolno i myślałem o całej sytuacji. Gdy wszystkie myśli mnie przytłoczyły rzuciłem się do biegu. Biegałem przez jakiś czas po lesie. Nie chciałem wracać do domu chodź musiałem. Nie lubię zostawiać samej wadery z tymi dzieciakami. Sam już nie wiem co mam robić.
( Kiarei ? Przepraszam, że tak długo :c )
- Mam tego wszystko dosyć - warknąłem gniewnie. - Przepraszam Kiarei - pokręciłem głową i wyszedłem z jamy. Na początku szedłem wolno i myślałem o całej sytuacji. Gdy wszystkie myśli mnie przytłoczyły rzuciłem się do biegu. Biegałem przez jakiś czas po lesie. Nie chciałem wracać do domu chodź musiałem. Nie lubię zostawiać samej wadery z tymi dzieciakami. Sam już nie wiem co mam robić.
( Kiarei ? Przepraszam, że tak długo :c )
Od Blood'a cd. Black'a
- Martwią się? - prychnąłem z ironią - Jasne.
- Każdy rodzic się martwi - wyjaśnił Black - Rodzina zawsze się kocha.
- Nie - odparłem kopiąc kamyk leżący mi na drodze - Nie, ale to lepiej.
Uśmiechnąłem się wrednie.
- Nie był bym taki pewien - stwierdził basior przyśpieszając nieco.
- Weź przestań! - warknąłem - Ty masz swoje zdanie, a ja mam swoje i koniec.
Przez chwilę szliśmy w milczeniu. Byłem rozluźniony i zadowolony lecz mój nastrój natychmiastowo się zmienił kiedy tylko doszliśmy do jaskini Alf i zobaczyłem moich rodziców. Co ja tu robię?!, pomyślałem przybierając obojętny wyraz pyska i patrząc z pode łba na Kiarei oraz Shadow'a.
- Zechcesz się nam wytłumaczyć? - spytała ostro Kiarei, a ja już miałem na końcu języka wredny komentarz lecz Black odezwał się przede mną.
- Już udzieliłem mu reprymendę - wyjaśnił mrugając do mnie ukradkiem.
- Nie był bym pewien czy to wystarczy - zastanawiał się Shadow.
(Black? Shadow?)
- Każdy rodzic się martwi - wyjaśnił Black - Rodzina zawsze się kocha.
- Nie - odparłem kopiąc kamyk leżący mi na drodze - Nie, ale to lepiej.
Uśmiechnąłem się wrednie.
- Nie był bym taki pewien - stwierdził basior przyśpieszając nieco.
- Weź przestań! - warknąłem - Ty masz swoje zdanie, a ja mam swoje i koniec.
Przez chwilę szliśmy w milczeniu. Byłem rozluźniony i zadowolony lecz mój nastrój natychmiastowo się zmienił kiedy tylko doszliśmy do jaskini Alf i zobaczyłem moich rodziców. Co ja tu robię?!, pomyślałem przybierając obojętny wyraz pyska i patrząc z pode łba na Kiarei oraz Shadow'a.
- Zechcesz się nam wytłumaczyć? - spytała ostro Kiarei, a ja już miałem na końcu języka wredny komentarz lecz Black odezwał się przede mną.
- Już udzieliłem mu reprymendę - wyjaśnił mrugając do mnie ukradkiem.
- Nie był bym pewien czy to wystarczy - zastanawiał się Shadow.
(Black? Shadow?)
piątek, 23 maja 2014
Od Black'a cd. Blood'a
Poszłem się napić wody, potem wróciłem i zauwarzyłem tego małego urwisa. Podeszłem go niego i się spytałem:
-A ty co tutaj robisz?-Powiedzaiłem z zdziwieniem.
-Tak sobie siedze na kamienu, bo mi się nudziło.-Odparł i spojrzał na mnie.
-Nudzi ci się?Hmmm...-Powiedziałem szeptem.
Nagle, wsadziłem łape w wode i hlasnełem Blooda wodą.Pobiegłem a Blood za mną.
-Stój, przed nami zająć.- Szeptem powiedziłem i schyliłem się.
-A może załatwimy tego królika jak ja twój ogon?- uśmiechnął się.
-Taaa, może spróbujemy, tylko precz od mojego ogona.-Letko wurknełem ale z uśmiechem.- No to...raz...dwa...-Odliczałem sekundy aż satakujemy.
Nie dokończyłem, a Blood już skoczył i próbował uduśić królika.
-Wiesz, dobrze poszło ci ale następnym razem ugryź w szyje, wtedy królik będzie się duśić.-Spojrzałem na ofiare i dumnego morderce.
-Może spróbuje... Ale wolałem go podpalić.- Powiedział trochę nie wyraźnie *miał królika w zębach*
-Do chodź już do watahy na pewno twoi rodzice się martwią.-Powiedziałem i poszedłem za Bloodem do watahy.
(Blood?)
-A ty co tutaj robisz?-Powiedzaiłem z zdziwieniem.
-Tak sobie siedze na kamienu, bo mi się nudziło.-Odparł i spojrzał na mnie.
-Nudzi ci się?Hmmm...-Powiedziałem szeptem.
Nagle, wsadziłem łape w wode i hlasnełem Blooda wodą.Pobiegłem a Blood za mną.
-Stój, przed nami zająć.- Szeptem powiedziłem i schyliłem się.
-A może załatwimy tego królika jak ja twój ogon?- uśmiechnął się.
-Taaa, może spróbujemy, tylko precz od mojego ogona.-Letko wurknełem ale z uśmiechem.- No to...raz...dwa...-Odliczałem sekundy aż satakujemy.
Nie dokończyłem, a Blood już skoczył i próbował uduśić królika.
-Wiesz, dobrze poszło ci ale następnym razem ugryź w szyje, wtedy królik będzie się duśić.-Spojrzałem na ofiare i dumnego morderce.
-Może spróbuje... Ale wolałem go podpalić.- Powiedział trochę nie wyraźnie *miał królika w zębach*
-Do chodź już do watahy na pewno twoi rodzice się martwią.-Powiedziałem i poszedłem za Bloodem do watahy.
(Blood?)
Od Bloodspill'a cd. Black'a
- Blood! - warknął ojciec - Co mu zrobiłeś?!
- Ja? - spytałem drocząc się z Shadow'em - Szedłem sobie przez las i nagle zobaczyłem jego no więc skoczyłem na tego basiora i zacząłem go gryźć, a kiedy mnie strącił podpaliłem piękny kawałeczek mchu dookoła niego.
- A co ja ci zrobiłem? - odezwał się obcy.
- Nic - uśmiechnąłem się wrednie.
Black zmierzył mnie zimnym spojrzeniem, ale ja tylko spokojnie patrzyłem mu w oczy. Lubiłem go. Nawet bardzo, ale to nie w moim stylu zawierać przyjaźnie, a już szczególnie nie ze starszymi. Może pod czas licznych kłótni i rywalizacji zbliżymy się do siebie. Czułem, że jesteśmy podobni.
- Dobra... - zacząłem przenosząc wzrok na Shadow'a - To ja już sobie pójdę.
- Nigdzie się nie wybierasz! - krzyknął szczerząc kły - Muszę z tobą poważnie porozmawiać.
Tata pokręcił głową z dezaprobatą i zaczął rozmawiać z nowym. Nie słuchałem ich tylko zacząłem chyłkiem uciekać z pola widzenia starszych. Kiedy znalazłem się między drzewami, a rodzice nie mogli mnie zobaczyć ani usłyszeć pobiegłem nad wodospad.
- Black chciał się napić więc pewnie za chwilę się zjawi - szepnąłem sam do siebie siadając na kamieniu na środku rzeki i czekając na basiora.
(Black?)
- Ja? - spytałem drocząc się z Shadow'em - Szedłem sobie przez las i nagle zobaczyłem jego no więc skoczyłem na tego basiora i zacząłem go gryźć, a kiedy mnie strącił podpaliłem piękny kawałeczek mchu dookoła niego.
- A co ja ci zrobiłem? - odezwał się obcy.
- Nic - uśmiechnąłem się wrednie.
Black zmierzył mnie zimnym spojrzeniem, ale ja tylko spokojnie patrzyłem mu w oczy. Lubiłem go. Nawet bardzo, ale to nie w moim stylu zawierać przyjaźnie, a już szczególnie nie ze starszymi. Może pod czas licznych kłótni i rywalizacji zbliżymy się do siebie. Czułem, że jesteśmy podobni.
- Dobra... - zacząłem przenosząc wzrok na Shadow'a - To ja już sobie pójdę.
- Nigdzie się nie wybierasz! - krzyknął szczerząc kły - Muszę z tobą poważnie porozmawiać.
Tata pokręcił głową z dezaprobatą i zaczął rozmawiać z nowym. Nie słuchałem ich tylko zacząłem chyłkiem uciekać z pola widzenia starszych. Kiedy znalazłem się między drzewami, a rodzice nie mogli mnie zobaczyć ani usłyszeć pobiegłem nad wodospad.
- Black chciał się napić więc pewnie za chwilę się zjawi - szepnąłem sam do siebie siadając na kamieniu na środku rzeki i czekając na basiora.
(Black?)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)